Przygotowałam listę konkretnych działań, które możesz podjąć, żeby pomóc w walce o prawa naszego zawodu. Wszystko jest ogromnie ważne i do zrobienia na już!

Uprzedzam, artykuł będzie długi, bo mam dużo do przekazania. Jeśli stwierdzisz, że nie masz czasu, żeby go przeczytać do końca, to nie miej proszę później pretensji, że nikt nic nie robi. Nie narzekaj, kiedy okaże się, że będziesz musiała wyrzucić ze swojej oferty cześć zabiegów. Od tego, co sama TERAZ zrobisz, zależy, ile pracy będziesz miała za kilka miesięcy. Sprawa zrobiła się naprawdę poważna, a ryzyko ograniczeń, realne jak nigdy dotąd. Uprzedzam również, że artykuł będzie bardzo szczery, momentami nawet do bólu – w słusznej sprawie.

Przypomnę, że wśród zabiegów, które mogą zostać zakazane (i te prace już trwają!) są np. takie zabiegi:

  • zabiegi wykorzystujące sprzęt będący sprzętem medycznym,
  • peelingi chemiczne z pH poniżej 2,5,
  • zabiegi laserowe, IPL,
  • mezoterapia igłowa,
  • zabiegi z wykorzystaniem fal radiowych,
  • elektrokoagulacja,
  • karboksyterapia,
  • endermologia,
  • kriolipoliza,
  • zabiegi przekraczające granicę skórno-naskórkową i wiele innych.

(całą listę znajdziesz tu)

Nie wykonujesz tych zabiegów, więc sprawa Cię nie dotyczy i masz luz? Bardzo się mylisz.

Będę brutalna, ale jak myślisz, czym zajmą się Twoje koleżanki po fachu pozbawione własnej roboty? Tym, czym Ty się zajmujesz. Pomijając zwykłą ludzką solidarność, fakty są takie, że kondycja Twojego biznesu zależy od kondycji całej branży.

Dodam jeszcze, że wszystkie bieżące informacje na temat całej sprawy znajdziesz w specjalnej BAZIE WIEDZY (klik) – to zbiór wszystkich kluczowych artykułów, analiz i newsów. Jeśli czegoś nie wiesz, potrzebujesz więcej informacji itd., to z pewnością znajdziesz tam odpowiedź.

WAŻNE! Podczas czytania tego artykułu zrób sobie listę rzeczy, które sama zrobisz, aby wspomóc tę sprawę. Masz pomysł, o którym tutaj nie wspominałam? Napisz koniecznie w komentarzu!


Dlaczego w aktualnej sytuacji Twoja aktywność jest NIEZBĘDNA?

Zanim powiem Ci o tym, co sama możesz zrobić, muszę opowiedzieć Ci trochę o zapleczu całej tej walki, bo bez tego ciężko uzasadnić, jakie konkretnie działania i dlaczego są potrzebne.

Ponad rok temu napisałam artykuł: Dlaczego jako branża nie walczymy skutecznie o nasze prawa i co zrobić, żeby to zmienić? – jeśli go nie czytałaś, wróć do niego koniecznie, bo będzie on dobrym uzupełnieniem tego, co napiszę dziś. Od tamtego czasu niestety wiele się nie zmieniło…

Prawda jest taka, że problemy całej naszej branży od lat są na barkach może kilkunastu osób, które próbują coś robić, a tej pracy jest naprawdę dużo. Znacznie więcej, niż te kilkanaście osób jest w stanie udźwignąć. Sytuacja obecnie jest bardzo poważna, daruję sobie więc jakieś ogóle wstępy i wyjaśnię, o co chodzi na konkretnym, do bólu życiowym przykładzie.

Wiemy, że trwają prace nad listą zabiegów, które mogą zostać nam zakazane (szczegóły tutaj), wiemy również, że trwają prace nad stworzeniem nowych programów kształcenia dla kierunku kosmetologia (szczegóły tutaj). Z moich informacji wynika, że w pracach tych biorą udział uczelnie medyczne, których jest kilka. Co z uczelniami państwowymi niemedycznymi? Co z uczelniami prywatnymi? Nie do końca wiadomo. Myślę, że można założyć, że przynajmniej część z nich nie wie o trwających obecnie pracach.

No to trzeba ich poinformować! Przecież stracą studentów! Przecież to dla nich też ważne! Muszą się w to wszystko zaangażować! – być może powiesz.

W pełni się zgadzam – i to będzie nasz przykład, który wykorzystamy do omówienia tego, co Ty sama możesz zrobić, żeby włączyć się w walkę o prawa naszego zawodu.

Takich uczelni jest podobno ok. 50-70 – takie liczby słyszałam, ale ich nie weryfikowałam. No i teraz mamy np. 5 osób w organizacjach branżowych, które angażują się we wszystko bardziej niż te kilkanaście pozostałych, które pomagają już totalnie z doskoku.

Trzeba:

  • zrobić listę tych wszystkich uczelni,
  • zrobić listę kontaktów, a konkretnie adresów mailowych – sekretariat, może dyrektor/rektor, może ktoś zajmujący się właśnie kosmetologią, jakiś dziekan wydziału, może kierownik katedry – załóżmy z 5 osób, do których warto wysłać maila w tej sprawie (bo wiadomo, nie każdy przeczyta, nie każdy się przejmie),
  • potrzebujemy również ze 2 numery telefonów (np. sekretariat i katedra), bo mail pewnie, jak to zwykle bywa, wpadnie do spamu – trzeba zadzwonić i zapytać, czy doszedł, później trzeba zadzwonić i się przypomnieć, czy są już jakieś wnioski/decyzje,
  • pada propozycja spotkania – trzeba znaleźć termin, umówić się, dojechać, pogadać, ustalić coś, przesłać materiały, spisać wnioski, pchnąć różne tematy dalej.

Załóżmy, że tych uczelni jest 60. Mamy więc:

  • do zrobienia bazę 300 maili,
  • do wysłania 300 maili,
  • do zrobienia bazę 120 telefonów,
  • do wykonania 120 telefonów,
  • do odbycia 60 spotkań, powiedzmy po 2 godziny każde, to jest 120 godzin (15 pełnych dni roboczych),
  • plus dojazdy oczywiście, np. z Zakopanego do Gdańska – tego policzyć się nie da, a i chyba komentować nie trzeba.

No i mamy te nasze powiedzmy 5 osób, które na 9 idą do pracy do swojego salonu, wychodzą o 17. Jadą na zakupy, wracają do domu, trzeba zrobić coś do jedzenia, pobawić się z dzieckiem/pomóc w lekcjach, uśpić, wykąpać itd. no i można rześko siąść do pracy o tej 21 i np. jechać z tego Zakopanego do Gdańska – 8,5 godz. w jedną stronę bez zatrzymywania się razy dwa plus spotkanie, to będzie jakieś 20 godzin. Musimy to ogarnąć w 7 godzin – cztery godziny zarezerwowałam na sen, bo przecież trzeba się trochę przespać, zanim się znowu rano pójdzie do pracy.

Tak wiem, absurd.

Chyba widzisz, że zmierzam do tego, że

przy takich „zasobach ludzkich” nie da się robić wszystkiego, co byłoby ważne i potrzebne.

Można ewentualnie kosztem własnego życia prywatnego, zdrowia i rodziny robić to, co niezbędne, np. napisać jakieś pismo, umówić się na wieczorną rozmowę z prawnikiem (o ile się zgodzi, bo nie każdy ma ochotę siedzieć w pracy o 22), raz na jakiś czas wziąć urlop i wziąć udział w jakimś posiedzeniu…

Tak, właśnie dlatego jesteśmy obecnie w czarnej… otchłani.

We wspomnianym artykule sprzed roku zachęcałam Was do finansowego wspierania organizacji, bo gdyby np. taka organizacja miała pieniądze, żeby zatrudnić na etat ze 2 osoby, to te osoby mogłyby nad takimi rzeczami siedzieć w ramach normalnej pracy.

Skoro nie jesteśmy w stanie się aż tak zmobilizować finansowo, to musimy same się wziąć do załatwiania takich spraw. Zanim przejdę do konkretów, których będzie sporo, dokończmy sobie w tym duchu ten nasz przykład z uczelniami.

Mamy 16 województw. Po jednej z każdego – organizujecie się i każda robi listę kontaktów do uczelni ze swojego województwa – max. 2 godziny roboty na głowę. Zbieracie to w jakimś arkuszu Google.

Dobieracie sobie kolejne osoby, tak żeby każda zajęła się jedną uczelnią. Udostępniacie sobie materiały, np. przygotowane przeze mnie artykuły, czy pliki od organizacji branżowych. Każda z tych 60 osób „prowadzi sprawę” jednej uczelni – pisze, dzwoni, umawia się, zdaje relację reszcie, np. w tym arkuszu Google. Telefony i maile max. godzina. Spotkanie 3-4 godziny jednorazowo – bo macie blisko. 60 osób poświęca kilka godzin i w 1-2 tygodnie każda uczelnia w Polsce jest zorientowana. Brakuje ludzi? Dzwonicie choćby do swoich koleżanek ze studiów. Im też powinno zależeć.

Można dodatkowo zaprosić te (poinformowane już i zainteresowane) uczelnie do tego pracującego grona albo zapytać je o możliwość przekazania kontaktu do innych zainteresowanych szkół – żeby sami się zorganizowali we własnym gronie (też ktoś musi to ogarnąć, choćby zebrać i przekazać kontakty zainteresowanym osobom albo nawet stworzyć grupę – ludzie z uczelni i „nasza koordynatorka” z grupy, która będzie „łącznikiem”).

Wracając do meritum, same niewielkim kosztem załatwiacie sprawę, której organizacje branżowe ze względów logistycznych nie będą w stanie ogarnąć nawet przez rok. Nie ze złej woli, po prostu z obiektywnych przyczyn.

Ok Ania, to ja Ci wyślę te namiary na moje województwo!

Takich wiadomości nie przysyłaj. Dlaczego? Bo ja sama mam z tym wszystkim tyle roboty, że nie mam jej kiedy przerobić. Od miesiąca nie zajmuję się niczym innym, a i tak nie zrealizowałam wszystkiego, co chciałam.

Tę pracę trzeba DZIELIĆ, a nie mnożyć!

Nie mogę jednocześnie zbierać dla Was informacji, pisać artykułów, nagłaśniać sprawy w mediach społecznościowych, a „drugą nogą” organizować aktywistycznych działań i prowadzić za rękę osób, które chcą coś robić – to znów jest robota dla kolejnej osoby – koordynacja tego wszystkiego, informowanie, odpowiadanie na pytania, maile, podrzucanie materiałów.

No i teraz pytanie: czy znajdą się osoby, które „wezmą to na klatę”, czy pozostaniemy przy tradycyjnym:

Super pomysł! NIECH KTOŚ to zrobi!

Długo zastanawiałam się nad tym, jak uruchomić taką machinę, którą później same będziecie mogły wprowadzać w ruch i rozpędzać, no i wymyśliłam. Czy to wypali? To zależy WYŁĄCZNIE od Was. Już piszę, o co chodzi.


1. GRUPA


Grupa dla osób, które chcą DZIAŁAĆ!

Stworzyłam na Facebooku grupę dla osób, które chcą działać. Nie dla wszystkich osób z branży i od razu uprzedzam: proszę do niej nie dołączać, jeśli ktoś nie ma zamiaru działać. Dla takich osób też będą propozycje aktywności, ale o tym za chwilę.

Co to znaczy „działać”? Być gotowym np. do:

  • weryfikowania osób dołączających do grupy,
  • administrowania grupą (przekażę wskazówki „na start”),
  • koordynowania różnych akcji, np. takiego pisania do uczelni – podjęcie i przegadanie tematu, zebranie chętnych, rozdzielenie zadań,
  • przygotowywania materiałów, np. stworzenie jakiegoś oficjalnego pisma z gotowych już materiałów,
  • brania udziału w takich akcjach, np. zbierania namiarów, uzupełniania baz,
  • pisania maili, dzwonienia,
  • chodzenia na spotkania i przedstawiania sprawy,
  • robienia raportów z takich akcji, np. spisywania, co udało się zdziałać,
  • zbierania podpisów pod petycjami itd.

i nie, nie chodzi mi o to, że masz rzucić pracę i robić to wszystko. Właśnie o to mi NIE CHODZI!

Chcę uniknąć sytuacji, w której będziemy „zawalać robotą” jedną osobę, która za chwilę będzie miała dość i zostawi to wszystko. Chodzi o to, żebyś była w stanie poświęcić 1-2 godziny tygodniowo na robienie np. 1 rzeczy z tej (lub kolejnej – poniżej) listy. Co kto będzie robił, to już oczywiście do ustalenia w ramach grupy. Jeśli takich osób będzie 100-200, to naprawdę będzie można zrobić bardzo dużo przy niewielkich nakładach czasu, które nikogo nie zabolą.

W grupie przydadzą się również osoby, które mogą wesprzeć działania w inny sposób, np.:

  • mają kontakty w mediach, w świecie polityki, na uczelniach, które prowadzą kosmetologię, w firmach kosmetycznych itd.,
  • uczą w szkołach, mają firmy kosmetyczne, jednym słowem mają dostęp do szerszej grupy ludzi z branży i mogą przekazywać im materiały, informacje,
  • mają kontakt do osób, które mogłyby nam bezpłatnie pomóc, np. zaprojektować grafiki, plakaty itd. lub same mają takie umiejętności (mogłybyśmy np. oplakatować wszystkie salony),
  • mają „smykałkę” do tworzenia chwytliwych memów, haseł, grafik (przy okazji ogłaszam konkurs na chwytliwy hasztag naszej akcji – zostaw propozycję w komentarzu – nagroda: wielka satysfakcja 😉 )
  • mają rozwinięte swoje kanały w mediach społecznościowych – każda firma ma, ale chodzi mi tutaj o osoby, które edukują, nagrywają firmy z poradami kosmetycznymi, są influencerami, czyli mają większą widownię, z którą mogłyby się podzielić informacjami (trzeba edukować nie tylko branżę, ale też klientów),
  • mają wiedzę ekspercką lub kontakty do ekspertów, którzy mogliby zrobić np. analizy sprzętu czy preparatów w kontekście ograniczeń proponowanych przez lekarzy.

Tylko nie na zasadzie:

O! Ja znam, napisz do…

Nie.

Znasz, to sama napisz, poproś o pomoc. Jeśli nie wiesz, o co zapytać, to skonsultuj się z innymi członkami grupy, np.:

Słuchajcie, znam osobę, która… Jak myślicie, o co powinnam ją zapytać, żeby zrobić takie opracowanie dotyczące sprzętu?

Ok to już piszę. Dam znać, jak dostanę odpowiedź.

Pamiętaj: nie mnożyć, tylko dzielić pracę.

Tak to ma wyglądać albo raczej: tak chciałabym, żeby to wyglądało – bo tylko wtedy jest szansa, że się uda. Żeby każda z Was miała realny wkład w to, co się dzieje. Żeby nie przerzucać się nawzajem odpowiedzialnością, tylko żeby samemu coś doprowadzić do końca. To naprawdę nie boli.

Ale jak ja mam napisać np. do posła?!

Normalnie. Otwierasz pocztę i piszesz. Wystarczy tradycyjne „dzień dobry” zamienić na „szanowny panie pośle”, a „pozdrawiam serdecznie” na „z poważaniem” i będzie git 😉 To są tacy sami ludzie, jak my. Serio, można do nich napisać maila. Czasami nawet odpisują 😉

Materiały Wam dostarczę, myślę, że organizacje branżowe również – już w tej chwili jest ich sporo.

Pole do działania jest naprawdę duże, bo mamy:

  • uczelnie państwowe i prywatne,
  • rozmaite urzędy, np. rzecznik MSP,
  • firmy kosmetyczne, producentów, dystrybutorów (kosmetyki, sprzęt),
  • firmy szkoleniowe,
  • organizacje przedsiębiorców,
  • media ogólnopolskie, lokalne, biznesowe,
  • całą masę polityków, począwszy od 460 posłów i 100 senatorów.

W praktyce widzę to tak, że ktoś rzuca w poście pomysł, w komentarzach odbywa się dyskusja, powstaje plan działania, są rozdzielane zadania i wio! Sama podrzucę na start sporo pomysłów, ale realizacja będzie już należeć do Was.

Chciałabym, żeby w tej grupie znalazły się osoby, które chcą robić coś więcej, niż tylko lajkować posty i wkurzać się w komentarzach, choć oczywiście lajkowanie postów i wkurzanie się w komentarzach również jest istotne, ale o tym za chwilę.

Jeśli chcesz tylko być na bieżąco, nie dołączaj do grupy. Wszystkie ważne informacje będę publikować tak, jak dotychczas na blogu, na profilach społecznościowych Gabinetu od zaplecza. Jeśli do jakiejś akcji, którą zorganizuje i rozplanuje grupa, będzie potrzeba więcej osób (np. żeby napisać do wszystkich polityków), to oczywiście będziemy włączać w akcję wszystkich. Chodzi tylko o to, żeby ktoś nad tym wszystkim panował, organizował, koordynował itd. To ma być bardziej grupa „robocza”, a nie informacyjna.

Dodam jeszcze, że:

  • jeśli w grupie będzie 5 osób, to to nie ma szansy się udać,
  • jeśli w grupie będzie 500 osób, a brać udział w działaniach będzie 5 osób, to to również nie ma szans się udać,
  • jeśli w grupie będzie 500 osób i wszyscy będą chętni, żeby napisać maila, ale nie będzie chętnych do koordynowania, rozdzielania pracy i mobilizowania innych, to to również nie ma szans się udać,
  • jeśli w grupie będzie 500 osób, w tym 100 będzie aktywnie działać, ale po dwóch tygodniach stracą zapał i na grupie nic się nie będzie działo, to to również nie ma szans się udać.

Powiedzmy to sobie szczerze i wprost: albo robimy „pospolite ruszenie”, albo zdajemy się wyłącznie na to, co uda się wywalczyć organizacjom. Organizacjom, które przypominam, mają niewielkie możliwości finansowe i osobowe. Wybór należy do Was. Mam nadzieję, że każdy „weźmie na klatę” konsekwencje tego wyboru i później nie będzie marudzenia w komentarzach pt. „dlaczego nikt z tym nic nie zrobił”.

Jesteśmy dorosłe. Pora samemu zając się swoimi sprawami.

Spójrz na sprawę czysto biznesowo. Czy opłaca mi się zainwestować kilka godzin swojego prywatnego czasu, żeby nadal móc czerpać zyski z zabiegów? Opłaca mi się, czy nie? Warto sobie zadać takie pytanie.

Więcej informacji na temat organizacji pracy w grupie pojawi się na grupie, bo tutaj nie ma już chyba sensu zajmować miejsca. Dodam jeszcze tylko, że ja owszem będę pomagać, doradzać, ale w sensie praktycznym to nie ma być moja grupa. To ma być Wasza grupa i Wy będziecie nią zarządzać. Wy będziecie za nią odpowiadać.

Uważam, że w naszej branży potrzebne jest poczucie wspólnoty i sprawczości. Poza tym myślę już trochę przyszłościowo. Tak duża, silna i ważna branża musi mieć szerszą, zorganizowaną i sprawnie działającą reprezentację. Spójrz na górników – to podobna liczebnie grupa. Jak oni potrafią się zorganizować, żeby walczyć o swoje. My też możemy!

Myślę, że ta grupa może zebrać osoby, którym chce się coś robić i pokazać, że ta „robota” wcale nie musi być aż tak trudna i mozolna. Czy to może nie wypalić? Może, owszem. Co więcej, patrząc na historię, ryzyko klęski jest spore. Mamy jednak teraz ostatnią szansę, żeby się zrehabilitować i liczę na to, że w końcu się naprawdę solidnie „ogarniemy”.

Żeby było jasne, do grupy chcę też zaprosić przedstawicieli organizacji branżowych, żeby można było z nimi różne rzeczy omawiać, pytać. Grupa nie ma być w kontrze do tego, co robią organizacje. Ma wspomóc i uzupełnić rzeczy, które dzieją się na innych frontach – prawnym, urzędowym. Nie chodzi o pytanie kogoś o zgodę, ale bardziej o trzymanie wspólnego frontu. O to, żeby np. nie robić 5 petycji, tylko jedną wspólną.

DO GRUPY MOŻESZ DOŁĄCZYĆ TUTAJ.

Pamiętaj o dwóch ważnych sprawach:

  • przy dołączeniu do grupy zadam Ci kilka pytańmusisz na nie odpowiedzieć, inaczej nie zostaniesz przyjęta (jak wspominałam, zależy mi na tym, żeby były to osoby, którym chce się działać),
  • może się zdarzyć, że na początku trzeba będzie chwilę zaczekać na akceptację Twojej prośby o dołączenie do grupy – pierwsze co będzie zrobione, to przyjęcie administratorek, które właśnie przejmą weryfikowanie dołączających osób.

2. ANKIETA


Ankieta – szacujemy potencjalne straty wynikające z wprowadzenia nowych regulacji

Kolejna forma pomocy, tym razem taka, w którą może zaangażować się KAŻDA właścicielka salonu to ankieta.

Ale jak ankieta ma pomóc?

Ano tak, że na polityków najlepiej działają argumenty finansowe. Jeśli pokażemy im jasno, czarno na białym, ile pieniędzy wypłynie z budżetu po zablokowaniu nam wykonywania niektórych zabiegów, to jest szansa, że ktoś się tym przejmie.

Do tego niezbędne są DANE. Niestety nikt takich danych nie zbiera, więc jeśli chcemy je mieć, musimy je sobie zebrać i opracować same.

Już raz przeprowadziłam taką ankietę – pod koniec 2019 roku, po kolejnym wzmożeniu działań lekarzy.

Ankieta bardzo się przydała. Na jej podstawie powstał artykuł (klik), który był cytowany w różnych mediach. Z tych danych korzystały także organizacje branżowe, prowadząc różne rozmowy w obronie naszego zawodu.

Tamte dane jednak nie sprawdzą się do końca w tej chwili, bo:

  • są nieaktualne (pochodzą z 2019 roku, a mamy rok 2022 i zupełnie inną sytuację gospodarczą),
  • dotyczą nieco innej sytuacji – wtedy lekarze twierdzili, że należy zakazać przerywania ciągłości skóry, o sprzęcie również wtedy było, ale połączenie tych tematów wpływa na brak możliwości wykorzystania wielu ważnych, zbiorczych pytań.

Zrobiłam wiec nową, aktualną ankietę: KLIKNIJ TU, ABY WYPEŁNIĆ ANKIETĘ (tylko najpierw doczytaj artykuł do końca)

W tamtej wzięło udział 1231 właścicieli salonów. Przebijemy to?

Co powinnaś zrobić?

Jeśli masz salon: wypełnij ankietę i wyślij link do swoich koleżanek z branży. Udostępnij ankietę na branżowych grupach. Nie udostępniaj jej jednak publicznie, bo nie chciałabym, żeby ewentualny najazd trolli utrudnił nam pracę. Ja pisze o tym publicznie, bo po prostu nie da się inaczej. Niemniej jednak wrzucanie jej publicznie do przypadkowych miejsc na pewno nie ułatwi sprawy.

Jeśli nie masz salonu: wyślij link do ankiety swojej szefowej i innym właścicielkom salonów, które znasz.

Jeśli na profilu Gabinetu od zaplecza lub na branżowych grupach zobaczysz post z ankietą, skomentuj go, polub, aby inne osoby z branży mogły go zobaczyć.

UWAGA! W ankiecie zadaję również pytania o pieniądze, np. o to, ile zainwestowałaś w sprzęt. Muszę zadawać takie pytania, bo inaczej nie zbierzemy danych o liczbach, które potrzebujemy. Pamiętaj jednak, że ankieta jest w 100% anonimowa, więc nikt tych informacji nie powiąże z Tobą. Są tam też pytania, które są głównie do mojej wiadomości (i innych osób, które działają), żeby zorientować się w różnych sprawach, także nie wszystko zostanie upublicznione. Tak piszę trochę enigmatycznie, ale jak zobaczysz, będziesz wiedziała, o co chodzi.

Jeśli nie uda się zebrać przynajmniej 1000 odpowiedzi, to wartość danych będzie znacznie niższa. Ten 1000 to takie minimum, żeby osoby z zewnątrz (politycy, media) patrzyły na te wyniki jako na wiarygodne dane obrazujące sytuację w branży.

Ja oczywiście nie jestem profesjonalnym statystykiem, ale już trochę tych ankiet przeprowadziłam. Możemy zamówić profesjonalne badania w jakiejś firmie zajmującej się takimi tematami, ale nie wiem jak Ty, ale ja nie mam kilkunastu tysięcy „na zbyciu”.

Dodam jeszcze, że ankieta to tylko „dodatek” do innych aktywności, które powinnaś podjąć. Proponuję więc podejść do tego na takiej zasadzie, że ankietę wypełniamy sobie „na rozgrzewkę”, a  później patrzymy, co robić dalej. 


3. AKTYWNOŚĆ W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH


Lajki, komentarze, udostępnienia – takie tam „nic”

Oj trudno skłonić ludzi do zostawienia tego lajka, czy innego serduszka… Komentarz to już w ogóle niemal święto. Udostępnienie? No bez przesady, nie będę sobie przecież „zaśmiecała” profilu… 🙁

Wiesz, jak działają portale społecznościowe?

W dużym skrócie: jak pojawia się nowy post, „testowo” wyświetlają go małej grupie ludzi. Ludzie reagują, komentują, udostępniają – post leci dalej w świat. Jest wyświetlany kolejnym osobom. Dlaczego? Bo portal ma kasę z osób, które na nim przesiadują – kasę z reklam. Te treści, które sprawiają, że ludzie się angażują, są nagradzane dodatkowym zasięgiem. Jeśli post nie ma komentarzy, reakcji, przestaje się wyświetlać innym. Po co „marnować” przestrzeń na coś, co stwarza u odbiorców wrażenie „nuda, idę gdzie indziej”.

Im więcej aktywności i im szybciej się one pojawią – tym lepszy efekt. Czas też jest bardzo ważny!

Jeśli czytasz post i myślisz sobie:

O, to ważne!

I nic nie robisz, to portal społecznościowy „myśli”:

O, to nieważne!

To, że coś sobie pomyślisz, nie wpływa na ocenę jakości posta przez portal społecznościowy. Musisz to WYRAZIĆ.

Pod każdym postem w tym temacie powinnaś zostawiać reakcję i komentarz. Jeśli nie masz akurat nic do powiedzenia, możesz zostawić najprostszego kciuka:

👍

choć oczywiście należy podkreślić, że dla portalu społecznościowego ważniejsze są merytoryczne komentarze z szerszą wypowiedzią – te dają więcej „punktów do zasięgu”.

Ale ja już napisałam miesiąc temu pod postem, że się z tym nie zgadzam…

Wybacz, znów będę brutalna. Nie chodzi o Ciebie. Chodzi o to, żeby post się rozniósł wśród ludzi z branży.

Twoja opinia jest ważna, ja je wszystkie czytam i biorę pod uwagę, ale zasadniczym celem jest nagłośnienie tematu i właśnie dlatego, nawet te najbardziej oczywiste, powtarzające się komentarze są ważne. Im więcej ich będzie, tym więcej osób dowie się o sprawie i tym więcej osób będzie mogło działać w ten czy w inny sposób.

Znowu zdradzę trochę „kuchennych tajemnic”. Profil Gabinetu od zaplecza na Facebooku (klik) obserwuje 43 240 ludzi związanych z branżą i teoretycznie właśnie do tylu osób mógłby docierać każdy post. To nie wszystko, bo popularny post wyświetli się również znajomym tych 43 240 obserwujących. Możemy więc mówić o 100 – 150 tysiącach maksymalnego zasięgu. Oczywiście taki wynik w normalnych okolicznościach zdarza się „raz na sto lat”, ale nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, żeby pokazać Ci, jak duże jest znaczenie tego „zwykłego” lajka i komentarza. Jaka moc w tym tkwi!

Teraz konkretny przykład – trzy posty w tym temacie i trzy zupełnie różne wyniki:

Na tych przykładach jasno widać, jak liczba reakcji, komentarzy i udostępnień przekłada się na zasięg postów. Twoje kliknięcie, które trwa ułamek sekundy, sprawia, że ważna informacja dociera do kolejnych ludzi z branży.

Kliknięcie, które nie kosztuje Cię totalnie nic, REALNIE przekłada się na rozpowszechnianie ważnych informacji!

Twoja aktywność jest ważna również dla mnie i dla innych ludzi, którzy działają (wiem to z rozmów z nimi). Jeśli przez kilka dni siedzę nad artykułem, którego później niektórym nawet nie chce się polubić, to moja motywacja siada. No bo po co się starać, poświęcać swój czas, skoro niektórym nie chce się zrobić choćby takiej prostej rzeczy? Jeśli tych reakcji jest dużo i wieści niosą się w świat, to naprawdę MEGA dodaje skrzydeł i człowiek dostaje solidny zastrzyk energii do dalszej pracy. Widać, że to, co robię, ma sens!

Informacja w dzisiejszym świecie ma naprawdę kolosalne znaczenie! Spójrz na problemy zwykłych ludzi. Problemy, które „magicznie” się rozwiązują, kiedy ktoś przyjedzie z kamerą. Załatwiają się sprawy, przez lata wcześniej „niezałatwialne”. Spójrz, jak szybko udało się zebrać internautom pieniądze na telefon zaufania dla dzieci, który został pozbawiony finansowania.

W informacji, w presji społecznej tkwi ogromna siła! Siła, którą należy umieć mądrze wykorzystać.

Podsumowując: obowiązkowo lajkujemy i komentujemy. Jeśli nie będziemy tego robić, jak przy każdy punkcie: nie marudzimy później i nie pytamy zszokowane „dlaczego nikt z tym nic nie zrobił?” – w takiej sytuacji będę polecać zadawanie sobie tego pytania przed lustrem.

Co z udostępnianiem? Jeśli możesz, udostępniaj wszystko. Jeśli nie, udostępniaj chociaż najważniejsze informacje – zarówno te dla osób z branży (jeśli wśród znajomych masz osoby z branży), jak i te, które wyjaśnią Twoim klientkom, o co chodzi w tym sporze, na które zabiegi nie będą mogły do Ciebie przyjść, jeśli zmiany w proponowanym obecnie kształcie wejdą w życie.

Do udostępnienia dopisz własny, choćby krótki komentarz. Inaczej ludzie patrzą na post, który tylko przekazujemy dalej, a inaczej na taki, który dodatkowo opatrzymy swoim komentarzem. Jeśli wypowiadamy się na jakiś temat, to znaczy, że jest on dla nas ważny.

Absolutnie nie chcesz udostępniać? To chociaż wyślij koleżankom z branży link do artykułu w wiadomości prywatnej.

Poniżej zamieszczam listę wszystkich moich profili na mediach społecznościowych. Jeśli jesteś na którymś portalu, a jeszcze mnie nie obserwujesz, nadrób to koniecznie. Inaczej nie będą Ci się wyświetlać posty dotyczące tego tematu!

Profile Gabinetu od zaplecza w mediach społecznościowych:

  • profil na FacebookuKLIK – przypominam również o oglądaniu relacji – tam pojawia się naprawdę dużo ważnych i ciekawych informacji,
  • profil na InstagramieKLIK – również przypominam o relacjach, dodatkowo na Instagramie w porównaniu z Facebookiem jest Was zaledwie garstka, a wiele salonów działa właśnie głównie na Instagramie – myślę, że tutaj mamy duże niezagospodarowane pole do działania, więc jeśli nie obserwujesz, dołącz koniecznie,
  • stara dobra grupa na Facebooku: Gabinet kosmetyczny od zapleczaKLIK, na której poruszamy różne tematy,
  • nowa grupa na Facebooku Ratujemy GabinetyKLIK, na której będziemy prowadzić działania chroniące branżę – to ta grupa, o której pisałam w tym artykule,
  • kanał na YouTubeKLIK – na nim na razie wiele się nie dzieje (są plany na przyszłość, ale na razie brak czasu na realizację), jednak z pewnością będę tam wrzucać zapisy transmisji na żywo, które mam w planach w tej sprawie przeprowadzić i tu widzę potencjał do działania,
  • konto na TwitterzeKLIK – również nowe; prywatnie korzystam od dawna i to jest naprawdę dobre miejsce do nagłaśniania ważnych spraw w mediach – z tego portalu aktywnie korzysta wielu dziennikarzy, polityków; zdaję sobie sprawę, że w naszej branży jest mało popularny, ale jeśli tylko ktoś ma tam konto, to bardzo proszę o obserwowanie i aktywne reagowanie, bo żeby być poważnie traktowanym i do kogokolwiek dotrzeć, przydaliby się obserwatorzy – w tej chwili jest ich okrągłe zero, bo konto firmowe założyłam dosłownie tuż przed publikacją tego artykułu. 

DODATKOWA OPCJA: PETYCJA


AKTUALIZACJA! Mamy petycję – koniecznie podpisz i wyślij dalej. Więcej informacji i link do petycji znajdziesz w TYM artykule.


4. EDUKACJA


Edukuj swoje koleżanki, klientki i… cały świat!

W nowej grupie mam nadzieję uda się zorganizować większe akcje informujące firmy, uczelnie, media, polityków itd. (oby! liczę na Was!), ale tak naprawdę każda z nas JUŻ TERAZ sama powinna się włączyć w edukowanie. Im więcej sygnałów z naszego środowiska, tym lepiej! Zwróć uwagę, jakie zaskoczenie choćby w naszej branży wywołała „odszyfrowana” konkretna lista zabiegów, które mogą zostać zakazane.

Ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do przekazów medialnych mówiących o tym, że „nieodpowiedzialne kosmetyczki chcą robić botoks”, że informacjami o przyspieszeniu prac wiele osób się nie przejmuje, bo wszyscy myślą, że chodzi właśnie o ten nieszczęsny botoks. Jak jest naprawdę, nie wie nawet wiele z nas, a co dopiero nasze klientki.

Kogo możesz edukować?

  • swoje koleżanki po fachu – nasze środowisko musi się naprawdę mocno zmobilizować – to nie będzie możliwe, jeśli wiele osób nie ma pojęcia, co się dzieje,
  • swoje klientki – może za chwilę przyjdzie nam prosić klientki o podpisanie petycji, okazanie solidarności udostępnieniem jakiejś informacji – żeby to miało szansę zadziałać, klientki powinny wiedzieć, że już wkrótce za te same zabiegi mogą płacić dużo więcej i ustawiać się po nie w długiej kolejce do lekarza,
  • osoby, firmy i instytucje, które mogą nam pomóc.

Dodatkowo warto mieć na uwadze, że ludzie mają znajomych, ci ludzie też mają znajomych… Im więcej będziemy o tym mówić, tym większa szansa, że temat trafi do kogoś z mediów, ze świata polityki. Może okaże się, że Twoja klientka ma kuzynkę np. w programie śniadaniowym i umożliwi nam przedstawienie tematu szerszej grupie odbiorców. Bez mówienia o sprawie nie dotrzesz do takich kontaktów!

Co konkretnie możesz zrobić? Kilka pomysłów:

  • napisz post, artykuł, zrób relację, nagraj film, zrób transmisję na żywo – wyjaśnij klientkom, na czym polega problem, możesz np. obalić popularne mity krążące w przestrzeni publicznej,
  • jeśli masz do tego „dryg”, stwórz grafikę lub mem pokazujący absurdy tematu – jeśli wymyślisz coś fajnego, prześlij na grupę, aby inni mogli wykorzystać coś podobnego,
  • zadzwoń lub napisz do koleżanek ze studiów, szkoleń – przekaż im informacje i zachęć do pomocy,
  • porozmawiaj z osobami, które mogą pomóc i ściągnij je do tej naszej nowej grupy – może okaże się np. że Twój dystrybutor sprzętu nic o tym wszystkim nie wiedział i jak się dowie, chętnie włączy się w działania, bo sprawa ma przecież wpływ również na jego firmę,
  • sprawdź, czy ktoś z Twoich znajomych pracuje na uczelni, jest wykładowcą, szkoleniowcem – zapytaj, czy szkoła/firma wie o sprawie, czy włącza się aktywnie w walkę,
  • pod postami dotyczącymi tematu oznaczaj firmy, z którymi współpracujesz – nie w formie „pretensji”, bo to niczego dobrego nie przyniesie, po prostu z prośbą o wsparcie.

Tutaj przykład w temacie mem/grafika: moja grafika, którą stworzyłam do tego artykułu (możesz ją wykorzystać z podaniem źródła):

Wracając do tematu klientek, nie chodzi tylko o informowanie na temat listy zabiegów, które mogą zniknąć z salonów. To również informowanie, że:

  • zabiegami często zajmują się osoby bez kompetencji i to one stanowią problem,
  • do zabiegów trzeba mieć właśnie odpowiednie kompetencje – jakie, jak się je zdobywa, ile trwa nauka, na czym polega – możesz np. powiedzieć klientkom, czego się uczyłaś na studiach i po co,
  • właśnie – pokaż, że to Ty jesteś odpowiednią osobą do zajmowania się urodą, że masz do tego kompleksowe przygotowanie z wielu stron – promujmy swój zawód,
  • w gabinetach jest bezpiecznie – informuj nawet o najbardziej podstawowych sprawach – o dezynfekcji, sterylizacji, wywiadzie, dokumentacji zabiegowej – z drugiej strony często pada argument, że właśnie nie wiadomo co robimy, nie ma jak tego sprawdzić – pokaż, że Ty działasz profesjonalnie, że robisz dokumentację, po co ona jest, co zawiera itd.,
  • dbasz o to, żeby zabiegi były bezpieczne, że serwisujesz sprzęt, że pochodzi on od zaufanych producentów, że ma odpowiednie certyfikaty, że pilnujesz przeciwwskazań, że dbasz o klientki po zabiegu, że jeśli coś je niepokoi, to zawsze mogą liczyć na Twoją pomoc.

Zaplanuj sobie serię postów na ten temat – już dziś zacznij je pisać!

Udowodnijmy, że gabinety są miejscem, w którym klientki mogą czuć się bezpiecznie! Że są pod najlepszą możliwą opieką!

Dlaczego edukacja i presja społeczna jest taka ważna? Organizacje branżowe działają w ministerstwach, urzędach. Zajmują się tematem od strony formalnej, prawnej. W pewnym momencie dojdzie jednak do tego, że ktoś będzie podejmował w tej sprawie ostateczne decyzje. Im większa będzie świadomość tego, jak temat wygląda z naszej strony, tym większa szansa, że te decyzje będą dla nas pozytywne.

Każdy polityk i urzędnik powinien wiedzieć, o co nam chodzi i jakie mogą być skutki tych wszystkich pomysłów. Tu potrzeba zarówno indywidualnego informowania, jak i zainteresowania tematem mediów. No bo skąd Ci ludzie mają się tego dowiedzieć? Z indywidualnych rozmów, z mediów właśnie. Panie, które działają w polityce, powinny to wiedzieć ze swoich gabinetów!!! Panowie, którzy nie korzystają z usług gabinetów, powinni się dowiedzieć od swoich żon, partnerek, córek, mam itd., a one ze swoich gabinetów!!!

Każda z Was ma wśród swoich klientek osoby, które na pewno zainteresują się tematem, tylko ktoś musi im o tym powiedzieć!

KTOŚ, CZYLI TY.

Często czytam takie wypowiedzi:

Ale to niemożliwe, że coś takiego wprowadzą. Przecież to kompletnie bez sensu!

W takich sytuacjach ciśnie mi się na usta: czy naprawdę w swoim życiu nie spotkałaś się z żadną bezsensowną decyzją polityczną? Serio?

Powiedz mi, skąd tacy urzędnicy czy politycy mają wiedzieć, o co chodzi, jeśli nie wie tego nawet duża część naszej branży? No skąd?

To są ludzie tacy sami jak my. Czy sama znasz się na wszystkim i w każdej sprawie byłabyś w stanie podjąć odpowiednią decyzję? Np. w temacie rolnictwa, budownictwa?

Ktoś musi Ci to wytłumaczyć, przedstawić różne opcje, konsekwencje. Jeśli od lat robi to głównie druga strona, to jak myślisz, jakie będą efekty?

Każda z Was, nie czekając nawet na to, co będzie się działo w ramach grupy (ja w nią wierzę, ale zawsze jest ryzyko, że nie wyjdzie) powinna już teraz zacząć działać w swoim środowisku. Możesz np. umówić się na rozmowę:

  • z posłem lub senatorem ze swojego regionu – oni są właśnie po to, żeby dbać o sprawy ludzi, którzy na nich głosują; głosowałaś na kogoś innego, nie szkodzi – poseł tym bardziej powinien się starać o Twój głos w przyszłych wyborach (tu znajdziesz listę posłów wg. okręgów wyborczych, a tu listę senatorów),
  • na uczelni, którą skończyłaś, w firmie szkoleniowej,
  • w firmie kosmetycznej (kosmetyki, sprzęt i inne), w której zostawiasz pewnie sporo pieniędzy.

Właśnie – uczelnie! Wielki apel do osób, które obecnie studiują: zajmijcie się tym tematem!

Tu chodzi o Waszą zawodową przyszłość! Zbierzcie się, wymieńcie informacjami, pomysłami, umówcie się na rozmowę z dziekanem, opiekunem roku, kierownikiem katedry itd. Naciskajcie na to, aby uczelnia włączyła się w walkę o korzystne dla branży regulacje. Macie naprawdę solidny argument – prace nad nowym programem kształcenia. To powinno interesować władze każdej uczelni! Nie będą się chcieli zainteresować? Zorganizujcie protest, demonstrację. Siedzeniem grzecznie na czterech literach nikt nigdy niczego nie załatwił!

Widzisz, jak się sama nakręcam, pisząc to wszystko? Nakręć się i Ty! 🙂

Dodam jeszcze, że jeśli uda Ci się kogoś zainteresować sprawą, to warto się takiej osoby trzymać. Dopytywać co robi, jakie są reakcje, odpowiedzi. Nie wystarczy tylko poinformować, czasami trzeba trochę „powiercić dziurę w brzuchu”. Pokazywać, że zależy Ci na tym temacie, wtedy szansa, że tej osobie też zacznie zleżeć, wzrośnie. 


Skąd brać materiały do edukowania klientek?

Napisałam bardzo obszerny artykuł, który prostym językiem tłumaczy wszystkie absurdy tej sytuacji.

Przeczytaj go, a zyskasz całą masę argumentów, które pomogą Ci bronić naszego zawodu. Do artykułu możesz także odsyłać osoby, które potrzebują dodatkowych informacji.

Artykuł: Czy to koniec kosmetologii w Polsce?

Oprócz tego jednego artykułu na blogu jest cała BAZA WIEDZY (klik) na ten temat. Zebrałam tam wszystkie newsy, analizy i opracowania. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, jeśli ktoś potrzebuje więcej informacji – warto właśnie tam się skierować.

Poniżej kilka pozycji z bazy wiedzy – tych najbardziej aktualnych i istotnych:

  • wspomniany wyżej artykuł, który dokładnie omawia całą sytuację (klik),
  • relacja z posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Podiatrii, Podologii i Kosmetologii, na którym pojawiło się wiele ważnych dla nas informacji (klik),
  • lista zabiegów, które mogą zostać zakazane – co na niej jest, skąd się wzięła, na ile to poważne i co dalej z tą listą (klik),
  • lista zabiegów, ale w innym kontekście: wraz z ekspertami odszyfrowałam wszystkie enigmatyczne zapisy z propozycji lekarzy i przełożyłam to na konkretne zabiegi, które mogą zniknąć z gabinetów (klik),
  • wywiad z przedstawicielką organizacji branżowej na temat tego, co obecnie się dzieje i jakie prace są prowadzone (klik).

Regularnie będą pojawiać się kolejne materiały – zaglądaj tu raz na kilka dni. Śledź podane wcześniej kanały w mediach społecznościowych i koniecznie oglądaj relacje (na FB i na IG zawsze do relacji dodaję to samo) – mówię tam o wielu sprawach, dla których nie znalazło się miejsce w postach.

Koleżanki z branży możesz odsyłać również do tego artykułu, który teraz czytasz – po to, żeby same poznały różne opcje działania.


Czy teraz wypada o tym mówić?

Czy w obecnej sytuacji w ogóle wypada o tym mówić? Przyznam szczerze, że sama się nad tym mocno zastanawiam. Nie ulega wątpliwości, że nasze myśli krążą obecnie zupełnie gdzie indziej. Wiele z nas angażuje się w pomoc dla Ukrainy na miarę swoich sił i możliwości. Czy to oznacza, że trzeba zapomnieć o innych, ważnych dla nas sprawach? Myślę, że zamiast pytać, czy wypada coś robić, lepiej zastanowić się: co będzie dla mnie w tej chwili ok?

Można przecież działać na różne sposoby. Zobacz, ile różnych opcji wymieniłam w tym artykule. Jedne wymagają publicznego zabrania głosu, a inne np. przeznaczenia odrobiny własnego czasu. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie każdy ma na to siłę, że są osoby, które angażują się w pomoc na innych polach i mogą już nie być w stanie wygospodarować czasu dla spraw branżowych, ale znów: jest nas przecież bardzo dużo!

Gdyby nawet jedna czwarta z 42 000 osób, które obserwują na Facebooku Gabinet od zaplecza, poświęciła choćby godzinę tygodniowo, to tylko w jeden miesiąc mamy do dyspozycji tyle samo czasu na prace, jakbyśmy zatrudniły na pełny etat 1050 osób!!!

Przyznam szczerze, że mnie te nasze sprawy skutecznie pomagają oderwać się chociaż na chwilę od tych wszystkich negatywnych myśli i wiadomości. Nie da się o tym zapomnieć, nie da się tego nie zauważać, ale dla własnego zdrowia psychicznego myślę, że warto znaleźć sobie jakąś odskocznię. 

Pamiętajmy też, że chociaż oczy ludzi są skierowane w oczywistym kierunku, to jednak za kulisami nadal trwają normalne prace. Czekając na uspokojenie się sytuacji międzynarodowej, możemy już później nie mieć do czego wracać.


5. AKTYWNOŚĆ I JEDNOŚĆ


Już o tym pisałam, ale podkreślę raz jeszcze, bo to ogromnie ważne:

Nie czekaj na to, aż ktoś coś zrobi! Zacznij działać sama!

Jeśli masz wątpliwości, pytania, dołącz do nowej grupy i pytaj, ale nie oczekuj, że ktoś coś od Ciebie „przejmie”. Nastaw się na szukanie okazji do „przejęcia” czegoś od kogoś, zgodnie z zasadą, że dzielimy pracę, zamiast ją mnożyć. 

Od dziś nie pisz, co mogą zrobić inni. Pisz o tym, co sama robisz i szukaj ludzi do pomocy!

W tym kontekście niezwykle ważna jest jeszcze jedna sprawa: JEDNOŚĆ.

Zdaję sobie sprawę, że w naszej branży są różne spory, ale to naprawdę nie jest czas na ich podsycanie. Wręcz przeciwnie: to jest czas, w którym o tych sporach powinnyśmy zapomnieć. Dlaczego? Sytuacja jest na tyle poważna, że za chwilę możemy się już nie mieć o co kłócić. Jeśli zdarzy się np. pożar, to nikt nie myśli o tym, o co się pokłócił z sąsiadem, tylko wszyscy biegną po wiadra. Żeby uratować coś, o co później będzie się już można na luzie kłócić. Teraz jest czas „ratowania”.


6. WSPARCIE DLA LUDZI, KTÓRZY DZIAŁAJĄ


Wspieraj organizacje branżowe

W naszym imieniu działają głównie dwie organizacje branżowe: Izba Kosmetologów i Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii „Przyjazna Kosmetyka”.

Jeśli chcesz działać w ramach organizacji branżowej, skontaktuj się z nimi. Zapytaj jakie wsparcie jest w tej chwili najbardziej potrzebne, jakich osób szukają, na co ewentualnie zbierają pieniądze. Pamiętasz, jak na początku artykułu opisywałam sposób funkcjonowania organizacji, w której nie ma ludzi do pracy? Jeśli sprawy naszej branży są dla Ciebie ważne, warto rozważyć zapisanie się do takiej organizacji – wtedy możesz mieć większy wpływ na jej bieżące działania.

Jeśli nie chcesz działać, możesz wspierać finansowo – im więcej członków, tym więcej składek i pieniędzy. W obecnej sytuacji ciężko o tym mówić, bo wiele sił idzie na pomoc naszym Sąsiadom. Pamiętaj jednak, że bez pieniędzy naprawdę da się zrobić znacznie mniej, niż dysponując chociażby skromnym budżetem.

Wiem, że niektórzy mają zastrzeżenia co do niektórych przeszłych działań organizacji, ale rzeczywistość jest taka, że to właśnie organizacje nas bronią i są dla nas ostatnią deską ratunku. Same możemy oczywiście zrobić bardzo dużo, ale ostatecznie ktoś musi nas od tej oficjalnej strony reprezentować, kontaktować się z prawnikami, podpisywać pisma, spotykać się z urzędnikami itd. Tutaj bez oficjalnej reprezentacji po prostu nie da rady.

Poza tym warto kolejny raz podkreślić, że od samego marudzenia nic się nie wydarzy. Będąc członkiem danej organizacji, aktywnie w niej działając, zyskujecie wpływ na kierunek tych działań i same zaczynacie kształtować rzeczywistość. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś walczy o coś w moim imieniu, to w moim interesie jest go wspierać. Z kolei, jeśli coś mi się nie podoba, to od tego mam buzię, żeby zaproponować i uargumentować inne rozwiązanie. Moje rozwiązanie nie przeszło? Trudno, staram się działać sama, zbieram ludzi… Tak to powinno wyglądać, a nie że marudzę i oczekuję – wymagam, nic nie dając od siebie. To nie jest konstruktywne.

Chcesz mieć wpływ? Sama włącz się w działania!

Warto również udzielać się pod postami w mediach społecznościowych publikowanych przez organizacje branżowe. Wszystko to, co pisałam w kontekście postów na ten temat pojawiających się na profilu Gabinetu od zaplecza, sprawdzi się również w przypadku organizacji branżowych.

Namiary na organizacje branżowe:

1. Izba Kosmetologów

strona: https://izbakosmetologow.pl
FB: https://www.facebook.com/izbakosmetologow
e-mail: info@izbakosmetologow.pl

2. Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii „Przyjazna Kosmetyka”

strona: https://przyjaznakosmetyka.org
FB: https://www.facebook.com/stowarzyszeniekosmetyczne
e-mail: sekretariat@przyjaznakosmetyka.org


Wspieraj Gabinet od zaplecza

Pamiętajcie proszę również o mnie. Wspominając o tym, powiem szczerze, że czuję się odrobinę niezręcznie, bo przyjęłam sobie takie założenie, że muszę tak prowadzić Gabinet od zaplecza, żeby być w stanie utrzymać się z Waszych zakupów w sklepie i tak sobie organizować pracę, żeby mieć czas i na pisanie bezpłatnych artykułów, i na tworzenie oraz promowanie płatnych e-booków.

Od początku istnienia bloga napisałam 49 obszernych artykułów (pierwszy w 2014 roku!) na temat konfliktu z lekarzami, walki o nasze prawa. Robiłam to w wolnych chwilach, często poświęcając masę czasu, ale było to rozłożone w czasie, więc można było to przeplatać z tym, co przynosi mi zarobek.

Fakty w tej chwili są jednak takie, że przez ostatni miesiąc (z wyjątkiem jednego dnia 17-go, w którym co miesiąc jest #promobezokazji) nie zrobiłam zupełnie nic, co służyłoby zarabianiu jakichkolwiek pieniędzy. Cały czas pracy i większość czasu prywatnego przeznaczyłam na pisanie dla Was artykułów, postów, telefony do osób, które pomagają, mogą pomóc.

Od początku lutego stworzyłam 7 obszernych artykułów (w sumie 129 stron A4!), grupę, ankietę, mnóstwo postów w mediach społecznościowych, odbyłam wiele rozmów z osobami zaangażowanymi w sprawę… Same prowadzicie firmy, więc zdajecie sobie sprawę, jakie co miesiąc są koszty i co się dzieje, jeśli na miesiąc przestajemy pracować zarobkowo... 🙁

Bez wsparcia z Waszej strony nie będę w stanie cały czas angażować się na wysokim poziomie. Nie mam pracowników, którzy mogliby pracować na firmę, kiedy ja działam. Nie mam żadnych współprac, nie zamieszczam reklam innych firm. Wszystko, co wypracuję, muszę wypracować własnymi rękami i głową, a tych niestety nie da się podzielić na pół.

Najprostszą metodą wsparcia moich działań jest zrobienie zakupów w sklepie Gabinetu od zaplecza. Znajdziecie tam całą masę przydatnych materiałów (marketing salonu, finanse, zarządzanie, sprzedaż, wzory dokumentów, przepisy itd.), które pomogą Wam prowadzić i rozwijać Wasze gabinety. Tutaj zysk jest podwójny: Wy zyskujecie wiedzę, a ja czas do pracy na rzecz branży. Wejdź do sklepu, przejrzyj kategorie, a być może znajdziesz coś, co Ci się przyda.

Jakiś czas temu założyłam również profil na portalu Buycoffee (klik), który umożliwia wsparcie internetowego twórcy symboliczną wirtualną kawą, czyli szybkim przelewem (np. Blikiem lub online) w wysokości 5, 10, 15 zł lub dowolną wpisaną przez siebie kwotą. Bez konieczności zakładania jakichś kont, rejestrowania się itd. Jeśli masz możliwość i ochotę, zachęcam do wsparcia również w ten sposób. Czasami przypominam o tym pod artykułami pisanymi właśnie pro bono na ważne dla Was tematy. Każdy Wasz gest docenienia mojej pracy sprawia mi ogromną radość i za wszystkie bardzo dziękuję.

To, co w normalnych czasach jest właśnie miłym gestem, w sytuacji, w której przez miesiąc nie pracuję zarobkowo, staje się istotnym źródłem dochodu. Żeby być w pełni transparentną, wklejam Wam niżej screena z mojego panelu administracyjnego w portalu Buycoffee:

Suma wpłat z ostatnich 6 miesięcy (1.09.2021-28.02.2022) to 570 zł (minus podatek), z czego większość z ostatniego miesiąca, kiedy stawiałyście mi kawy po przeczytaniu artykułów o bieżącej sytuacji.

I jeszcze ostatnie 7 dni:

Tutaj jest kwota 25 zł.

Jak widzisz, ta kwoty nie są wysokie, a już na pewno nie takie, która umożliwiałaby utrzymanie siebie i firmy w czasie braku innej zawodowej aktywności.

Nie chcę, żeby ktoś mnie źle zrozumiał – potrafię na siebie zarobić, jednak jeśli zarabiam, to nie da się przeznaczać takiej ilości czasu działaniom na rzecz branży. W obecnej, gorącej sytuacji jest naprawdę wiele rzeczy do zrobienia. Wiele rzeczy, które można by zrobić, mając na to czas. Stoję teraz przed wyborem: wracać do pisania nowego e-booka, który za miesiąc-dwa sprzedam i zarobię na kolejne miesiące, czy może dalej intensywnie działać w tym temacie, tylko… No właśnie, skąd w takiej sytuacji wziąć pieniądze?

Jeśli uważasz, że moja praca jest potrzebna i chcesz, żeby było jej jak najwięcej, zajrzyj do mojego sklepu lub na moje konto na portalu Buycoffee. Jeszcze raz bardzo dziękuję za każde wsparcie z Waszej strony. Bardzo chcę robić ważne i potrzebne rzeczy, ale to jest trochę tak, jak z tą maską tlenową w samolocie. Trzeba ją najpierw założyć sobie, bo jak człowiek sam się udusi, to już niestety nic pożytecznego nie zrobi.


Masz już swoją listę rzeczy, które zrobisz? Jeśli nie, koniecznie ją zrób i zacznij realizować! Dodatkowe pomysły możesz podrzucać w komentarzu. Pamiętaj, żeby podzielić się tym artykułem z ludźmi z branży, którzy chcą działać, ale nie wiedzą jak!

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym
Tagi :