nowe wpisyprzepisysprzedaż kosmetyków

Zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach – realne? Czy kosmetyczki przejmą sprzedaż dermokosmetyków?

zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekachVIew of an Attractive pharmacist using tablet at work

Jak zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach wpłynie na rynek kosmetyczny? Czy zyskają na tym właściciele gabinetów kosmetycznych lub drogerii? Wczoraj Rzeczpospolita napisała o planowanych zmianach w ustawie Prawo farmaceutyczne. Z ustaleń gazety wynika, że nowy projekt ustawy zakłada wyeliminowanie możliwości sprzedaży kosmetyków w aptekach. Jest to oczywiście tylko jedna z wielu zaproponowanych zmian, niemniej jednak bardzo istotna z punktu widzenia branży kosmetycznej.

Dla branży kosmetycznej zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach może mieć bardzo duże znaczenie. Jeśli doniesienia medialne się potwierdzą i rzeczywiście są planowane takie zmiany, warto zwrócić uwagę na kilka możliwych konsekwencji.

Z aptek znikną kosmetyki? To może spowodować utratę pracy wielu kosmetologów…

Kwestia zatrudniania kosmetologów w aptece to śliski temat, niemniej jednak wielu z nich w aptekach pracuje. Znam sporo osób, które w tym celu uzupełniały swoje wykształcenie uzyskując tytuł technika farmacji. Podobnie wielu farmaceutów inwestowało w swoją edukację robiąc dodatkowe studia kosmetologiczne. Takie osoby nie będą mogły w pełni wykorzystać swojego potencjału. Część z nich na pewno straci pracę, bo przecież sporą część obrotu aptek stanowi właśnie sprzedaż kosmetyków.

Zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach – problemy finansowe firm produkujących kosmetyki

Zniknięcie bardzo dużego kanału sprzedaży może w znaczący sposób odbić się na kondycji finansowej wielu firm kosmetycznych i wywołać na tym rynku spore zamieszanie. Do tej pory mieliśmy jasny (czy sensowny to już inna sprawa) podział na produkty drogeryjne, apteczne i profesjonalne – dostępne w gabinetach kosmetycznych. Duże firmy na pewno skierują swoją uwagę na drogerie, w których od jakiegoś czasu zaczęły nieśmiało pojawiać się dermokosmetyki. Pytanie, czy drogerie są w stanie przejąć cały ruch generowany przez apteki? Czy dla wszystkich produktów znajdzie się miejsce na wypełnionych już i tak po brzegi półkach? Mniejsze, rodzime marki mogą na tym bardzo ucierpieć, znikając zupełnie z rynku.

Czy firmy znajdą środki na inwestycje?

Wiele aptek, szczególnie tych nowych, projektowało swoje lokale uwzględniając w nich sporo miejsca na dodatkowy dział z dermokosmetykami. Teraz to samo będą musiały zrobić drogerie. Czy te pierwsze będą w stanie zagospodarować wolną przestrzeń? Pewnie tak. Czy te drugie będą w stanie ją wygospodarować? Pewnie tak, tylko najprawdopodobniej kosztem innych produktów.

Najbardziej naturalnym miejscem, do którego mogłyby trafić kosmetyki z apteki są gabinety kosmetyczne, dysponujące profesjonalnym, solidnie wykształconym personelem. Tutaj jednak rodzi się jeszcze więcej pytań. Czy dużym koncernom będzie opłacało się współpracować z małymi gabinetami, które najprawdopodobniej nie będą w stanie wygenerować takiej sprzedaży jak duże sieciowe apteki? Czy gabinety kosmetyczne znajdą środki na dodatkowe inwestycje? Warto pamiętać, że dla wielu właścicieli gabinetu ogromnym problemem jest znalezienie środków nawet na zatrudnienie dodatkowej osoby obsługującej recepcję, a telefony odbierają pracownicy, pomiędzy lub nawet w trakcie wykonywania zabiegów. Czy sprzedaż dermokosmetyków będzie na tyle wysoka, żeby pokryć koszt zatrudnienia dodatkowej osoby, dostosowania lokalu, zakupu towaru… Czy marże przy minimalnej sprzedaży będą na tyle wysokie, żeby, pamiętając o konkurencji ze strony handlu internetowego, taka sprzedaż w gabinetach miała jakikolwiek biznesowy sens?

A może w wyniku zakazu sprzedaży kosmetyków w aptekach, sprzedaż dermokosmetyków w całości przeniesie się do internetu? To również możliwe, chociaż nie taka była idea specjalistycznej pielęgnacji dostępnej w aptekach. Chodziło przecież o to, żeby trafić do klienta z problemami i zaproponować mu indywidualnie dobraną pielęgnację. Również w oparciu o analizę stanu skóry.

Istnieje również czwarta, biorąc pod uwagę nasze realia, chyba najbardziej prawdopodobna możliwość. Za kilka miesięcy możemy znaleźć się w sytuacji, w której obok APTEK, przedzielone ścianką z gips-kartonu powstaną KOSMETEKI, albo jakieś inne, podobne cuda i wszystko zostanie po staremu. Wystarczy spojrzeć na kreatywność właścicieli firm w kontekście wymyślania sposobów na ominięcie proponowanego zakazu handlu w niedzielę, czy podatku handlowego. Nie znam uzasadnienia, które miałoby tłumaczyć sens wyprowadzenia kosmetyków z aptek, ale obawiam się, że wyprowadzenie ich za prowizoryczną ścianę może nie być zgodne z intencją ustawodawcy.

Czy zawód kosmetologa w praktyce zniknie?

Planowane regulacje związane z zakazem sprzedaży kosmetyków w aptekach mogłyby również okazać się dużym ciosem w i tak już kiepsko radzący sobie zawód kosmetologa. W obliczu braku jakichkolwiek regulacji prawnych, kosmetolodzy, jako nowy zawód mają ciężki los. Szukają swojego miejsca pracując w gabinetach kosmetycznych, lekarskich, zostają przedstawicielami handlowymi… Do tej pory jedną z głównych możliwości rozwoju, wymienianą choćby w programach kształcenia na tym kierunku były dermokonsultacje. Kosmetolog w toku nauki ma wiele przedmiotów związanych z chemią i technologią kosmetyku, recepturą. Powinien potrafić kompleksowo diagnozować skórę, rozpoznawać działanie produktu kosmetycznego i łączyć jedno z drugim, czyli prowadzić indywidualne konsultacje. Ze względu na fakt, że sprzedaż w gabinetach kosmetycznych (z różnych względów) nadal jest stosunkowo mało rozwiniętym aspektem działalności, naturalnym miejscem do realizacji tego zadania była do tej pory apteka.

Pogłębienie dezorientacji klientów zainteresowanych kosmetykami

Ostatnią, ale na pewno nie mniej istotną konsekwencją zakazu sprzedaży kosmetyków w aptekach będzie jeszcze większa dezorientacja klientów. Leki na receptę, leki bez recepty, suplementy, kosmetyki, dermokosmetyki, kosmeceutyki, nutrikosmetyki, kosmetyki drogeryjne, apteczne, profesjonalne, gabinetowe… Rzeczywiście panuje tutaj ogromny bałagan, ale obawiam się, że przerzucenie kosmetyków z aptek do drogerii i gabinetów kosmetycznych rozwiąże problem wyłącznie z jednej, farmaceutycznej strony. Producenci dermokosmetyków będą w naprawdę dużym kłopocie, starając się wytłumaczyć klientom dlaczego ich produkty będą od tej pory dostępne w drogeriach. Cały mit dermokosmetyków został przecież zbudowany właśnie w oparciu o fakt, że te produkty nie są dostępne w drogeriach… W podobnie trudnej sytuacji będą właściciele drogerii, którzy od tej pory będą sprzedawać produkty „lepsze” i „gorsze”. Brzmi nieco absurdalnie.

Czy zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach ma sens?

Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Właściciele aptek na pewno nie będą zachwyceni takim rozwiązaniem. Sprzedaż kosmetyków stanowi sporą, a nawet znaczną w przypadku aptek sieciowych, część obrotu. Właściciele drogerii z pewnością zacierają już ręce, bo to najpewniej właśnie do nich trafi większość obecnych klientów aptek zainteresowanych profesjonalną pielęgnacją. Oczywiście przy założeniu, że apteki oddadzą sporą i dochodowa część rynku bez walki, a w to osobiście wątpię.

Dodatkowa możliwość rozwoju, przynajmniej teoretycznie, otwiera się również przed właścicielami gabinetów kosmetycznych, niemniej jednak w tej chwili mam spore wątpliwości czy taki scenariusz jest realny. Wystarczy spojrzeć jak duże problemy mają obecnie małe, lokalne drogerie. Większość z nich dołącza do większych, polskich sieci, które są dla nich jedyną szansą na utrzymanie się na rynku i konkurowanie z zagranicznymi gigantami.

Zmiana nie jest z założenia zła, bo jak już wcześniej wspomniałam, na rynku panuje w tech chwili spory bałagan. Niemniej jednak ze względu na brak innych, niezbędnych regulacji prawnych, chyba po raz kolejny mamy do czynienia z reformą sprowadzającą się do przestawiania regałów i przeklejania tabliczek.

Jestem bardzo ciekawa czy te doniesienia medialne rzeczywiście się potwierdzą i jaka będzie reakcja całego środowiska kosmetycznego. Będę dla Was śledzić tą sprawę i informować o nowych ustaleniach!

Czy wyobrażasz sobie sytuację, w której w Twoim gabinecie pojawia się kilka dużych regałów z dermokosmetykami? Miałabyś ochotę prowadzić sprzedaż w większym niż dotąd zakresie? Jesteś przygotowana na dodatkowe, związane z tym inwestycje? Czy będą one konieczne w Twoim przypadku? A może uważasz, że większość klientów i tak przejmą drogerie lub nowe, „kosmetyczne apteki”?

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym
Anna Wydra-Nazimek - Gabinet od zaplecza
mgr kosmetolog, specjalistka do spraw marketingu i zarządzania w branży beauty. Właścicielka firmy NEZA Group zajmującej się doradztwem i wsparciem marketingowym dla firm działających w branży kosmetycznej oraz bloga Gabinet od zaplecza. Autorka kilku tysięcy artykułów publikowanych w najlepszych mediach branżowych, a także kilkudziesięciu e-booków na temat marketingu i zarządzania salonem beauty. Prywatnie żona i mama.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ania Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Ania
Gość
Ania

Idiotyzmu dobrej zmiany , bo dermokosmetyki od łuszczycy , AZS, alergii ,gdzie uczulenie na jeden składnik w mydle lub szamponie może dosłownie zabić ( wstrząs anafilaktyczny) , kto za to odpowie ? Osoby podczas chemioterapii używają określonych kosmetyków, tak by nie weszły w interakcję z innymi lekami.Sama jestem chora i to dosyć poważnie, na tego typu kosmetyki wydaje miesięcznie 1.000 zł i nie wyobrażam sobie,że tego typu szampony , emolienty, kremy dostanę u pani z Rosmanna albo w gabinecie kosmetycznym , bo do tego potrzeba innej wiedzy. Komu na tym zależy , aby utrudnić życie pacjentom , bo widzę,że tutaj… Czytaj więcej »