W efekcie naszych działań w ramach grupy Ratujemy gabinety, posłowie wysłali kolejne interpelacje do Ministerstwa Zdrowia. Co odpisało ministerstwo? Jest sporo nowych informacji!


1. Interpelacja posłów Lewicy

Poniżej treść interpelacji, którą w naszym imieniu do Ministerstwa Zdrowia skierowali posłowie Monika Falej, Anita Kucharska-Dziedzic, Katarzyna Ueberhan, Maciej Kopiec, Paweł Krutul, Marek Rutka i Robert Obaz z Lewicy:


Co odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia?

Poniżej widzisz pełny tekst odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia. W dalszej części moje uwagi dotyczące kluczowych fragmentów.

Zanim zaczniemy, jeszcze jedna istotna informacja. Odpowiedzi ministerstwa na interpelacje posłów są do siebie bardzo podobne. Główne fragmenty skomentowałam w TYM artykule, w którym omawiałam dwie pierwsze interpelacje. Jeśli nie czytałaś tego artykułu, koniecznie tam zajrzyj, bo tutaj skoncentruję się wyłącznie na nowych rzeczach, których nie było w omawianych przeze mnie wcześniej interpelacjach.

Ok, przejdźmy do tej konkretnej odpowiedzi,


Mamy tutaj podobny fragment, jak poprzednio, ale pojawiło się nowe zdanie (zaznaczyłam pogrubieniem), które można by było odebrać jako pozytywny sygnał:

Projekt procedur został następnie skorygowany o uzasadnione propozycje zgłoszone przez szkoły wyższe kształcące na kierunku kosmetologia, tak by nie ograniczać działań kosmetycznych wykonywanych przez kosmetologów mieszczących się w ramach ich kwalifikacji zawodowych.

Skoro wcześniej pisano tylko o „uwzględnieniu uzasadnionych uwag”, a teraz pojawiło się dodatkowo „by nie ograniczać działań kosmetycznych wykonywanych przez kosmetologów”, można przypuszczać, że ktoś jednak tę listę procedur medycznych przeanalizował w kontekście ewentualnej „kolizji” z zakresem usług świadczonych w gabinetach kosmetycznych.

Nadal jednak nie wiemy, które konkretnie zabiegi ministerstwo uznaje za kosmetyczne, a które za medyczne, a to jest jednak zasadnicza kwestia.


Kolejne nowe w stosunku do poprzednich odpowiedzi zdanie:

Jak wskazuje w swojej opinii Zespół ekspertów powołanych przez Konferencję Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych wśród, których znajdują się uczelnie kształcące na kierunku kosmetologia, w czasie zajęć z kosmetologii student nabywa wiedzę i umiejętności diagnozowania i postępowania jedynie w defektach kosmetycznych skóry, z ograniczeniem postepowania w przypadku chorób skóry i zmian wymagających diagnostyki. Podczas zajęć nabywa jedynie wiedzę teoretyczną na temat zabiegów zaliczanych również do medycyny estetycznej jednak student kierunku kosmetologii nie nabywa w żadnym zakresie umiejętności praktycznych do wykonywania zabiegów medycznych, bowiem nie przewiduje tego zakres szkolenia.

Mój komentarz:

Łatwo jest powiedzieć, że lekarze zajmują się leczeniem, a kosmetolodzy defektami kosmetycznymi. Wszyscy się z tym zgodzą, sprawa załatwiona. Niestety w rzeczywistości jest to odrobinę bardziej skomplikowane. Czy np. trądzik jest chorobą skóry? Jest. Czy kosmetolodzy wykonują zabiegi osobom zmagającym się z trądzikiem? Tak. Czy w wyniku tych zabiegów problem z trądzikiem może zniknąć? Tak. Czy w takim razie kosmetolodzy leczą trądzik?

Kolejny już raz zwracam uwagę na to, że tej sprawy nie da się załatwić w prosty sposób, a skoro się nie da, to należy usiąść i porozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi stronami.

Odnośnie tego, że nabywamy jedynie wiedzę teoretyczną, a nie praktyczną:

  • w ostatnich latach nie było jednego, obowiązującego wszystkich programu kształcenia, uczelnie same je sobie ustalały,
  • nie wiemy, które zabiegi ministerstwo aktualnie uważa za zabiegi „zaliczane również do medycyny estetycznej” – bez ustalenia tego ciężko odnieść się do sprawy,
  • wiele uczelni obecnie dysponuje zaawansowanym technologicznie sprzętem i prowadzi zajęcia praktyczne również w tym zakresie – mowa tutaj również o urządzeniach, które „łapią się” na kryteria sporządzonej przez lekarzy listy „procedur medycyny estetycznej”,
  • zasadne więc, co podkreślam już po raz setny, jest zastanowienie się w gronie ekspertów z obu branż, w którym miejscu przebiega granica między kosmetologią i medycyną estetyczną (miał powstać parlamentarny zespół, który miał się tą sprawą zając – z tego, co wiem, nadal nie powstał; wysłałam w tej sprawie pytanie do przewodniczącej – jak otrzymam odpowiedź, dam znać),
  • warto również zadać sobie pytanie, czy lekarze tych wszystkich zabiegów uczą się na studiach, chociażby w teorii, o praktyce już nie wspominając,
  • w przypadku tych nowszych zabiegów często jest tak, że wiedzę i umiejętności obie grupy zawodowe (lekarze i kosmetolodzy) nabywają na TYCH SAMYCH szkoleniach,

Kolejny cytat z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia:

Odpowiadając zatem na pytanie „Jaki jest sens wprowadzania rewolucji w dobrze funkcjonującej dziedzinie,
z rozwiązaniami wypracowanymi przez lata?”, uprzejmie informuję, że nie o rewolucyjne działania tutaj chodzi, natomiast istotą działań jest doprowadzenie do przestrzegania przez kosmetologów i kosmetyczki zasad wykonywania czynności zawodowych w zakresie uzyskanych kwalifikacji zawodowych, w szczególności nie przekraczania kwalifikacji zawodowych nadanych określonym dyplomem zawodowym.

Zacznijmy może od tego, jakie przedmioty kosmetolodzy realizują w trakcie swoich studiów. Poniżej kilka przykładów spisanych z suplementu do dyplomu (bardzo dziękuję dziewczynom z grupy Ratujemy Gabinety, które przysłały mi zdjęcia i skany swoich suplementów) – studia licencjackie i magisterskie:

  • anatomia,
  • histologia,
  • fizjologia,
  • patofizjologia,
  • mikrobiologia,
  • podstawy dermatologii,
  • dermatologia kliniczna i zabiegowa,
  • dermatologia estetyczna,
  • aparatura w dermatologii,
  • immunologia,
  • alergologia,
  • farmakologia,
  • toksykologia,
  • biochemia,
  • higiena,
  • dietetyka,
  • fizykoterapia,
  • rehabilitacja,
  • dietetyka,
  • sensoryka,
  • podstawy psychologii,
  • podstawy endokrynologii,
  • podstawy chirurgii plastycznej,
  • podstawy onkologii skóry,
  • masaż,
  • ratownictwo – pierwsza pomoc.

To oczywiście tylko część przedmiotów. Pominęłam te związane stritce z kosmetologią pielęgnacyjną, upiększającą, leczniczą, surowcami kosmetycznymi, chemią, produkcją kosmetyków, perfumiarstwem itd. a także przedmioty, które są realizowane na wszystkich kierunkach takie jak wychowanie fizyczne, nauka języka obcego czy przedmioty związane z regulacjami prawnymi i przygotowaniem do prowadzenia działalności gospodarczej.


W kolejnym suplemencie do dyplomu (studia magisterskie) znalazłam listę wiedzy i umiejętności, które nabywa absolwent. Pozwolę sobie wkleić kilka przykładów.

W zakresie wiedzy:

Trzeba tutaj zaznaczyć, że suplementy są pisane w sposób bardzo ogólny. Nie znajdziemy tutaj nazw konkretnych zabiegów. Myślę jednak, że podane przykłady dają ogląd na to, jak szeroką wiedzę zdobywa absolwent studiów na kierunku kosmetologia.


W pracy w gabinecie bardzo ważne są umiejętności. Sprawdźmy zatem, jakie umiejętności zdobywa absolwent:

Czy naprawdę jest ktoś lepiej przygotowany do wykonywania zabiegów kosmetycznych niż osoba, która kształci się w tym kierunku przez 5 lat studiów, a następnie podczas licznych kursów, szkoleń, seminariów, kongresów itd. pogłębia i uaktualnia swoją wiedzę?

Znowu więc dochodzimy do tego samego – konieczności ustalenia, co jest zabiegiem medycznym, a co kosmetycznym. Moim (i tysięcy kosmetologów oraz ich klientek) zdaniem np. odmładzanie skóry falami radiowymi jest zabiegiem kosmetycznymdostępnym od lat w ofercie tysięcy gabinetów.

Poza ogólnymi stwierdzeniami w stylu „troska o bezpieczeństwo” (wszyscy się o nie troszczymy, nikt nie chce mieć na sumieniu czyjejś krzywdy i sprawy w sądzie) i „możliwość wystąpienia powikłań” (reakcja alergiczna może pojawić się również po zwykłym kremie) nie słyszę o żadnych konkretnych argumentach, dlaczego nagle mielibyśmy zacząć postrzegać np. ten zabieg za zabieg medyczny. Nikt nie przedstawia rzetelnych analiz, konkretnych danych. 


Zerknijmy jeszcze na suplement do dyplomu z rocznych studiów podyplomowych „Kosmetologia estetyczna”:

Warto zwrócić uwagę na liczbę godzin poszczególnych przedmiotów. Mamy zajęcia teoretyczne z dermatologii i chirurgii – kosmetolog musi mieć na ten temat wiedzę.

Mamy również teorię i praktykę z przedmiotu medycyna estetyczna, przy czym praktyki jest aż 35 godzin! Podkreślę: PRAKTYKI.

Mamy również 8 godzin PRAKTYKI z przedmiotu ratownictwo medyczne – żeby wiedzieć, jak zareagować w przypadku niebezpiecznej sytuacji, np. reakcji alergicznej, którą przypominam, można mieć również na kosmetyk.

Nowoczesna aparatura w kosmetologii i medycynie estetycznej – kolejne 16 godzin PRAKTYKI.

Plus kolejne 64 godziny PRAKTYKI z przedmiotu kosmetologia medyczna.


Ostatni już dokument, tym razem lisa zajęć, również na studiach podyplomowych, skierowanych m.in. do kosmetologów. Nazwa kierunku: Kosmetologia w medycynie estetycznej:

W tym przypadku mamy akurat bardzo konkretną listę zabiegów.

Jak można mówić o przekraczaniu kwalifikacji, skoro kosmetolodzy uczą się wykonywania danych zabiegów na legalnych, oferowanych przez szkoły wyższe studiach podyplomowych? Przecież te uczelnie są nadzorowane przez instytucje państwowe!


Zanim przejdziemy do następnych cytatów, chciałabym Ci przypomnieć, że możesz przyczynić się do powstawania kolejnych takich artykułów, stawiając mi wirtualną kawę lub robiąc zakupy w moim sklepie. Dzięki Twojemu wsparciu mogę przeznaczyć czas na ważne dla branży tematy.


Wykonywanie bowiem zabiegów z zastosowaniem w szczególności toksyny botulinowej, wypełniaczy, osocza bogatopłytkowego, czy nici liftingujących jest zakresem świadczenia zdrowotnego związanego ze szczególnym uprawnieniem do wykonywania iniekcji, które winny być wykonywane w warunkach działalności leczniczej, a nie uprawnieniem zdobywanym w drodze szkolenia na kierunku kosmetologia i działaniach podejmowanych w salonach kosmetycznych. Zasady te są wielokrotnie łamane na terenie salonów kosmetycznych bądź przez osoby działające w tzw. szarej strefie.

Po pierwsze, nie mówimy tylko o tych najbardziej inwazyjnych zabiegach. Nie rozumiem, dlaczego ministerstwo milczy w sprawie zwyczajnych zabiegów kosmetycznych znajdujących się na liście przekazanej im przez lekarzy. Nie prościej byłoby pokazać, jakie konkretnie zabiegi aktualnie mają zostać zakazane?

Skoro wymienione zabiegi są „zakresem świadczenia zdrowotnego” to dlaczego ministerstwo chce zmieniać definicje świadczenia zdrowotnego? Może jednak nie jest to takie w pełni oczywiste, co z resztą wielokrotnie wskazywali prawnicy? 

Jakie przepisy aktualnie regulują fakt, że iniekcje zawsze muszą być „wykonywane w warunkach działalności leczniczej”. Moje pytanie oczywiście nie dotyczy leków, tylko substancji o właściwościach kosmetycznych? Gdzie konkretnie znajdziemy taki zapis? W jakiej ustawie/rozporządzeniu? Co z makijażem permanentnym, tatuażem? One również wiążą się z wprowadzaniem substancji do skóry, a tego jakoś nikt nie chce zakazywać. Jakie jest wyjaśnienie tej niekonsekwencji?

A może po prostu nie jest to uregulowane i ministerstwo chce to uregulować? W takiej sytuacji jednak chyba lepiej byłoby powiedzieć np. „naszym zdaniem” lub „uważamy, że”. Bo jeśli stwierdzamy, że coś jest, a następnie, że pracujemy nad tym, żeby to powstało, to również wydaje się odrobinę niekonsekwentne. Jeśli uznajemy, że coś nie jest uregulowane i chcemy to uregulować, to wypadałoby poprosić o opinię obu stron, a nie stwierdzać, że po prostu tak jest i nie ma o czym dyskutować.

Na końcu jest mowa o „łamaniu zasad”, nie ma jednak żadnego odesłania do aktów prawnych opisujących te zasady. Kolejny raz nasuwa się pytanie: czy te zasady faktycznie są, czy dopiero chcemy je stworzyć?


Naczelną przesłanką, jaką kieruje się resort jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego wszystkim osobom poddającym się procedurom medycyny estetycznej, a nie ograniczanie pracy kosmetologom w zakresie kosmetologii estetycznej. Niewłaściwym stają się również zarzuty kierowane pod adresem resortu mówiące o likwidacji wielu miejsc pracy, wzrostu bezrobocia w branży beauty, jak również w instytucjach bezpośrednio z nią współpracujących oraz bezpośrednie straty finansowe dla Skarbu Państwa w kontekście jednoczesnego stawiania na szali bezcennego zdrowia i życia każdej osoby poddającej się procedurom medycyny estetycznej wykonywanym przez osobę nie posiadającą do tego właściwych kwalifikacji zawodowych.

Czyli ministerstwo martwi się o ludzi, lekarze też, a kosmetolodzy nie? Czy takie stawianie sprawy nie jest aby odrobinę niestosowne? Czy ministerstwo powinno się wypowiadać w taki sposób w stosunku do całej dużej grupy zawodowej? Nie wiem jak wy, ale ja czuję się tym urażona. 

Wiele razy pytałam, czy ktokolwiek rzetelnie przeanalizował ryzyko poszczególnych zabiegów, czy przedyskutowano to w gronie niezależnych ekspertów, czy zbadano, jakim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym dysponują osoby odpowiadające za największy odsetek powikłań? Dane są kluczowe, żeby zważyć ryzyko. No, chyba że opieramy się wyłącznie na opiniach i wrażeniach… To jednak chyba trochę za mało, żeby ryzykować ogromne problemy finansowe i gospodarcze. 

Należy przeanalizować każdy zabieg osobno i na tej podstawie określić, kto może go wykonywać. Wtedy uzyskamy rzetelny podział na zabiegi kosmetyczne i „zabiegi medycyny estetycznej”. To powinien być punkt wyjścia do dalszych prac.


Przy wykonywaniu świadczeń z zakresu medycyny estetycznej nie ma też, jak zostało to określone w piśmie „lekarskiej bariery kadrowej”. Medycyna estetyczna nie jest odrębną dziedziną medycyny, natomiast będzie umiejętnością zawodową możliwą do uzyskania w drodze certyfikacji zawodowej przez każdego lekarza lub lekarza dentystę legitymującego się prawem wykonywania zawodu na czas nieokreślony.

Zanim skomentujemy ten fragment odpowiedzi MZ, zerknijmy jeszcze, jak dokładnie brzmiało pytanie posłów:

4. Znana powszechnie jest lekarska bariera kadrowa. Jakie są wobec tego możliwości kadrowe w tak specjalistycznej dziedzinie? Jeżeli zapadłaby decyzja o zakazie zabiegów w gabinetach kosmetycznych, czy nie oznaczałoby to drastycznego ograniczenia dostępu do tak licznych w dobie dzisiejszej zabiegów?

Mój komentarz:

Rozumiem (może błędnie), że Ministerstwo Zdrowia w swojej odpowiedzi odnosi się do argumentu, że dostęp do zabiegów kosmetycznych będzie utrudniony, bo lekarzy, którzy mogliby się nimi zająć, jest za mało.

Ministerstwo informuje nas, że to nie jest problem, bo każdy lekarz będzie mógł „w drodze certyfikacji zawodowej” nabyć taką umiejętność i wykonywać zabiegi. 

Konkluzja „na pierwszy rzut oka”: aha, to wszystko ok.

Konkluzja „na drugi rzut oka”: aha, czyli zabiegi tzw. medycyny estetycznej (bo nie ma takiej specjalizacji, a kosmetologia przypomnę, jest istniejącym, niezależnym zawodem) będą absorbować nie tylko dermatologów, ale też lekarzy innych specjalizacji.

Konkluzja „na trzeci rzut oka”: nie ma się co martwić, że zabraknie dermatologów, bo zabraknie też lekarzy innych specjalizacji?

Tak się zastanawiam, czy to naprawdę jest powód do zadowolenia? Nie martw się, przestanie padać – na jutro zapowiadają tornado – przepraszam, ale to trochę tak brzmi. 

To, który lekarz ewentualnie zajmie się depilacją bikini generalnie jest ciekawym zagadnieniem, ale myślę, że większym problemem jest to, że depilacją bikini miałby się zająć lekarz, a nie kosmetolog. 

Jeśli już teraz brakuje nam w systemie lekarzy, to co się stanie, jeśli nawet niewielka część z nich zajmie się zabiegami przeciwzmarszczkowymi, usuwaniem zbędnego owłosienia itd.? Chyba nietrudno przewidzieć skutki. Kolejki do lekarzy się wydłużą, wzrosną zarówno ceny zabiegów kosmetycznych, jak i usług medycznych, bo lekarzy ich wykonujących będzie po prostu mniej.

Oczywiście należy to skonfrontować z ostateczną listą zabiegów, które miałyby zostać zakazane, bo nadal znamy wyłącznie pierwotną wersję. Jeśli na tej liście będą wyłącznie najbardziej inwazyjne zabiegi, to być może wpływ na rynek będzie mniejszy. 


Obecnie Ministerstwo Zdrowia współpracuje z Ministerstwem Rozwoju i Technologii (MRiT), który prowadzi działania związane z regulacją zawodu kosmetologa. W organizowanych przez MRiT spotkaniach z przedstawicielami branży kosmetologicznej będą uczestniczyli również przedstawiciele Ministra Zdrowia i samorządu zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów, bowiem środowisko lekarskie zainteresowane jest wypracowaniem przestrzeni obejmującej zakres pracy kosmetologa wykonywanej pod nadzorem lekarza. 

W ostatnim artykule podobny fragment skomentowałam następująco: 

Nie bawiąc się już w formułowanie okrągłych zdań: co my mamy sobie regulować z tym Ministerstwem Rozwoju, jeśli wcześniej Ministerstwo Zdrowia nam wszystkiego zakaże? To oczywiście pewne uproszczenie, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że nie jesteśmy pełnoprawnym uczestnikiem tej dyskusji…

Nie wiem jak wy, ale ja czuje się jak niegrzeczne dziecko, które jest karcone przez rodziców… Czy ktoś zauważył, że jesteśmy dorosłymi, solidnie wykształconymi ludźmi z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, właścicielami firm i częścią dużej grupy zawodowej, generującej dochody dla budżetu państwa?

Dlaczego teraz wracam do tego fragmentu? Ano dlatego, że pojawia nam się tutaj zupełnie nowa informacja. Konkretnie chodzi mi o ten fragment:

środowisko lekarskie zainteresowane jest wypracowaniem przestrzeni obejmującej zakres pracy kosmetologa wykonywanej pod nadzorem lekarza. 

Z tego, co rozumiem, to są tutaj dwie możliwe „wizje” rozwiązania sprawy. Przepisy, nad którymi pracuje MZ, mogą doprowadzić do zakazania nam wykonywania wielu zabiegów, a to, co nam zostanie będziemy sobie regulować w MRiT oczywiście z lekarzami i wtedy może okazać się, że:

  • jednak coś z tego zakazanego nam pozwolą robić „pod nadzorem lekarza”,
  • zakażą nam samodzielnego wykonywania kolejnych zabiegów, umożliwiając ich wykonywanie tylko „pod nadzorem lekarza”.

Yyyy…

Pamiętacie, jak MZ pisało, że nie o rewolucyjne działania tutaj chodzi?

To my w końcu jesteśmy zawodem medycznym, czy nie jesteśmy? Zajmuje się nami Ministerstwo Zdrowia, czy Ministerstwo Rozwoju i Technologii?

Skoro Ministerstwo Zdrowia reguluje „procedury medyczne”, to dlaczego jeszcze przedstawiciele MZ i środowisk medycznych mają brać udział w pracach trwających w Ministerstwie Rozwoju i Technologii? To brzmi trochę, jak:

Nigdy Cię nie odwiedzę, nie interesuje mnie, jak urządzisz mieszkanie, bo ja się zajmuję urządzaniem biur, ale tę szafkę to masz postawić pod oknem. Wyślę do Ciebie osobę, która skontroluje, czy dobrze ustawiasz szafki w Twoim mieszkaniu. Oczywiście tylko te czarne, bo masz zakaz kupowania białych mebli – białe mogą być tylko w biurach. 

Skoro MZ „wzięło pod swoje skrzydła” zabiegi, które ich zdaniem są „procedurami medycznymi” (już nie wnikając, które to konkretnie zabiegi), to dlaczego MZ będzie brało udział w pracach dotyczących pozostałych zabiegów, które jak rozumiem, są już zabiegami kosmetycznymi, a nie medycznymi – bo „medyczne” już wykreślono?

No, chyba że chodzi jednak o to, żeby zrobić krok w naszą stronę i część z tych „procedur medycznych” nam udostępnić „pod nadzorem lekarza”? To by brzmiało: lepiej? Logiczniej? Bardziej kompromisowo? Ciężko jednak jakoś mocno trzymać się tej opcji, bo pozostałe wypowiedzi MZ są moim zdaniem w innym duchu… Oczywiście, trzeba to doprecyzować, co postaram się zrobić. 

Tak czy inaczej, czytając to wszystko, nadal mam wrażenie, że czytamy o dyscyplinowaniu „niegrzecznego przedszkolaka”, a nie o regulacji ogromnej, grupy zawodowej samodzielnych specjalistów. 


To było już ostatnie zdanie z odpowiedzi na tę interpelację. Przejrzyjmy jeszcze odpowiedzi na dwie kolejne interpelacje, które na pierwszy rzut oka wydają się bardzo podobne, ale znajdziemy tam też pewne ciekawe nowości. Nie będzie już tak obszernie, jak omawianej przed chwilą interpelacji – mamy dosłownie trzy nowe cytaty.

Przypominam również po raz kolejny, że część wypowiedzi Ministerstwa Zdrowia skomentowałam już wcześniej w TYM artykule. Jeśli jeszcze go nie czytałaś, nadrób koniecznie!

Po tamtym „przeglądzie” wysłałam do posłów prośbę o zadanie Ministerstwu Zdrowia dodatkowych pytań oraz o skierowanie interpelacji również do innych ministerstw. Możesz się z tym wszystkim zapoznać TUTAJ.

W przypadku interpelacji omawianych w tym artykule zrobię oczywiście tak samo.

Ok, lecimy dalej.


2. Interpelacja posłów Koalicji Obywatelskiej

Poniżej treść interpelacji, którą w naszym imieniu do Ministerstwa Zdrowia skierowali posłowie Magdalena Łośko,
Jagna Marczułajtis-Walczak, Aleksander Miszalski i Marta Wcisło z Koalicji Obywatelskiej (KO).


Co odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia?

Poniżej widzisz pełny tekst odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia. W dalszej części moje uwagi dotyczące kluczowych fragmentów.


Zgodnie z zapowiedzią, nie będę już omawiała fragmentów, które zostały omówione powyżej i w poprzednim artykule. Skoncentruję się na nowych wypowiedziach – konkretnie na dwóch cytatach. Pierwszy poniżej:

Ministerstwo zdrowia nie analizuje zatem ryzyka wykonywania każdego zabiegu medycyny estetycznej, potencjalnych powikłań, ich częstość występowania i stopień ciężkości, bowiem niezależnie od oceny tych ryzyk wszystkie te zabiegi wymagają kwalifikacji zawodowych uzyskanych w trakcie kształcenia, a następnie doskonalenia zawodowego dedykowanego lekarzom i lekarzom dentystom.

Nie ma także uzasadnienia do analizy powikłań pod kątem wyłonienia grupy zawodowej odpowiadającej za największy odsetek powikłań związanych z wykonywaniem procedur medycyny estetycznej będących świadczeniami zdrowotnymi, które winny być wykonywane w ramach działalności leczniczej, a nie w salonach kosmetycznych, co z góry stanowi o przekroczeniu uprawnień zawodowych kosmetologów, czy kosmetyczek. Zawody te nie są zawodami medycznymi.

Czyli wprowadzamy zmiany w prawie, które mogą mieć wpływ na usługi oferowane przez tysiące firm w Polsce, ale nie ma potrzeby analizować sensowności tych zmian?

Nie ma potrzeby, bo wszystko już wiadomo, ale wprowadzamy nowe przepisy, bo do tej pory nie było wiadomo? Czy tylko ja w tym nie widzę logiki?

Będę się powtarzać, ale:

  • kto, kiedy i gdzie określił, że „wszystkie te zabiegi wymagają kwalifikacji zawodowych uzyskanych w trakcie kształcenia, a następnie doskonalenia zawodowego dedykowanego lekarzom i lekarzom dentystom” – tego nie wiemy,
  • jeśli wprowadzamy znaczące zmiany w prawie, to dobrze by było powołać się na konkrety, dane, analizy,
  • tylko to daje nam pewność, że zmiany, które chcemy wprowadzić, mają sens,
  • opinia publiczna (szczególnie klientki) i główni zainteresowani (właściciele i pracownicy gabinetów) powinni mieć dostęp do takich danych,
  • znów: skoro są to świadczenia zdrowotne, to dlaczego chcemy zmieniać definicję świadczenia zdrowotnego,
  • gdzie konkretnie są określone uprawnienia zawodowe kosmetologów – w tych dyplomach, które wklejałam powyżej, czy może w ustawie o zawodzie kosmetologa – tej, której jak dotąd nie wprowadzono,
  • dlaczego kosmetolog nie jest zawodem medycznym – może dlatego, że ministerstwo nie jest zainteresowane tym, żeby go tym zawodem medycznym uczynić?

Jednocześnie uprzejmie informuję, że udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania:

„1. Czy Ministerstwo pracuje nad unormowaniem ścieżki kształcenia i rozwoju zawodowego dla wszystkich zawodów związanych z branżą beauty, uwzględniającej zarówno szkoły/uczelnie, jak i dodatkowe, akredytowane kursy?
2. Jak Ministerstwo ustosunkuje się do postulatu strony społecznej dotyczącego umocowania prawnego zawodu kosmetologa poprzez stworzenie ustawy o zawodzie kosmetologa?
3.  Czy Ministerstwo prowadzi działania zmierzające do opracować strategii walki z szarą strefą w branży beauty?
4. Jak Ministerstwo ustosunkuje się do postulatu opracowania strategii eliminowania z rynku osób, które nie posiadają odpowiedniego wykształcenia do przeprowadzania wymienionych zabiegów, zamiast zakazywania całej branży ich wykonywania?
5. Czy Ministerstwo oszacowało potencjalne skutki finansowe proponowanych zmian dla gabinetów kosmetycznych, firm działających w otoczeniu gabinetów, dla producentów i dystrybutorów kosmetyków i sprzętu, dla hurtowni kosmetycznych, uczelni państwowych i prywatnych, firm szkoleniowych?
6. Czy Ministerstwo oszacowało potencjalne skutki zarówno pod względem ceny i dostępność usług kosmetycznych, jak i ceny oraz dostępność usług medycznych?
7. Czy Ministerstwo zaproponuje program rekompensat i pomocy finansowej dla firm, które w wyniki wprowadzanych regulacji będą musiały zaprzestać wykonywanej dotychczas legalnie działalności?”

– nie należy do właściwości ministra właściwego do spraw zdrowia.

To trochę tak, że regulujemy to, co jest dla nas wygodne, a na resztę związanych z tym problemów zamykamy oczy, tłumacząc, że to inna sprawa. Nie da się skutecznie i rozsądnie rozwiązywać poważnych problemów, nie da się wprowadzać dobrych regulacji, patrząc na sprawę wycinkowo!

Warto również zwrócić uwagę na połączenie fragmentu szóstego pytania i całościowej odpowiedzi ministerstwa. Wygląda to odrobinę dziwnie.

Po złożeniu w całość wychodzi na to, że temat cen oraz dostępności usług medycznych zgodnie z powyższym nie należy do właściwości ministra właściwego do spraw zdrowia. Mam nadzieję, że to tylko przeoczenie.


3. Interpelacja posła Pawła Szramki z koła poselskiego Polskie Sprawy (PS)

Pora na ostatni dokument. Poniżej treść interpelacji, którą w naszym imieniu do Ministerstwa Zdrowia skierował poseł Paweł Szramka z koła poselskiego Polskie Sprawy (PS).


Co odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia?

Poniżej widzisz pełny tekst odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia. W dalszej części moje uwagi dotyczące kluczowych fragmentów.

Wszystko, co padło w tej odpowiedzi, padało również w dokumentach, które omówiłam powyżej i w poprzednim artykule. Chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę na ten fragment.

Wszystkie podejmowane obecnie przez Ministerstwo zdrowia prace związane są z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a nie z działaniami kosmetycznymi, w związku z czym nie ma uzasadnienia proponowane przez środowisko kosmetologów ich wstrzymanie. Niepokój kosmetologów związany jest z chęcią wykonywania zabiegów medycyny estetycznej, do czego nie posiadają kwalifikacji zawodowych. Dlatego Minister Zdrowia przy udziale konsultanta krajowego i Naczelnej Rady Lekarskiej od kilku już lat prowadzi korespondencję z innymi resortami właściwymi w sprawie przywrócenia standardów kształcenia kosmetologów, które jasno określałyby ich kompetencje zawodowe, zabezpieczając osoby korzystające z salonów kosmetycznych przed powikłaniami po nieuprawnionych działaniach kosmetyczek lub kosmetologów.

Powyżej odniosłam się już do argumentów, które padły także w tym cytacie. Pomyślałam jednak, że warto wkleić tę odpowiedź ze względu na to jedno nowe zdanie:

Niepokój kosmetologów związany jest z chęcią wykonywania zabiegów medycyny estetycznej, do czego nie posiadają kwalifikacji zawodowych.

Myślę, że ministerstwo byłoby lepiej poinformowane na temat źródeł niepokoju kosmetologów, gdyby prowadziło z nimi regularne rozmowy.


Chcesz, żebym dalej zajmowała się tą sprawą? Twoje wsparcie pozwoli mi tworzyć pisma, brać udział w spotkaniach, nagłaśniać temat i szukać wsparcia. Zostań moją patronką na Patronite, postaw mi wirtualną kawę lub zrób zakupy w moim sklepie. To od Ciebie zależy, ile uda się zrobić.

lub


Wszystkie artykuły na ten temat znajdziesz w specjalnej BAZIE WIEDZY.


podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym
Tagi :