Gabinet od zaplecza

Wiedziałaś, że „od sanepidu” Twój salon może dostać „certyfikat” z żabą? Chcesz wiedzieć, dlaczego uważam, że to nie do końca ma sens? Przeczytaj artykuł!

O co chodzi z tą żabą?

Główny Inspektorat Sanitarny jakiś czas temu ogłosił start akcji Nie płać zdrowiem za urodę. Celem akcji jest podniesienie świadomości osób świadczących usługi kosmetyczne i fryzjerskie oraz ich klientów, na temat zagrożeń związanych z nieprzestrzeganiem higieny w obiektach usługowych.

Do tego momentu wszystko jest ok – nie mam zastrzeżeń. Akcja fajna, potrzebna i duży plus za zaangażowanie blogerki (na ambasadorkę akcji wybrano blogerkę, która zajmuje się taką tematyką) – jest szansa, że przekaz dotrze do młodych osób…

Jednym z elementów akcji jest możliwość otrzymania przez gabinet specjalnego „certyfikatu” – z żabą. Żaba jest oczywiście „beauty”- ma pomalowane usta i paznokcie (w przeciwieństwie do tej mojej „ignorantki” na zdjęciu powyżej) 😉

Zanim przejdę do zastrzeżeń „większego kalibru” pozwolę sobie poddać pod wątpliwość koncepcję wykorzystania akurat żaby, jako symbolu akcji 😉

Czy żaba to na pewno dobry wybór?

Odpowiedzmy sobie na pytania:

  • Czy żaba ma jakikolwiek związek ze zdrowiem?
  • Czy żaba ma jakikolwiek związek z higieną?
  • Czy żaba ma jakikolwiek związek z urodą?

Jedynym pytaniem, na które (na upartego) można odpowiedzieć TAK, jest pytanie dotyczące urody. Brzydka żaba, całuje ją książę -> przemienia się w piękną księżniczkę. Chociaż nie… To chyba było odwrotnie… W sensie, że chodziło o księcia, a nie księżniczkę? Nie jestem dobra z bajek… Załóżmy roboczo, że chodziło o księżniczkę.

Czy tu zamiast pocałunku księcia mamy salon kosmetyczny? Że już nie trzeba się całować z obcym, zamożnym, wysoko postawionym mężczyzną – wystarczy iść na manicure? 😉 Skąd w ogóle pomysł aby kobietę poddającą się zabiegom kosmetycznym zilustrować żabą? Już serio: takie to średnio postępowe i poprawne politycznie… O co chodzi z tą żabą?!

Może trochę się czepiam, ale jak dla mnie akcja organizowana przez państwową instytucję powinna mieć jednak nieco bardziej przemyślaną symbolikę. Być może autor miał na myśli coś innego, ale rolą symboli jest wysyłanie do odbiorcy CZYTELNEGO przekazu. Ja tutaj takiego nie widzę.

Pomijam już fakt, że mam spore wątpliwości, czy każdy ekskluzywny salon będzie chciał powiesić sobie na ścianie żabę…

Hasło i kolorystyka – kolejne wątpliwości

Zaraz będzie o zasadach przyznawania żab, ale muszę jeszcze kilka słów o stronie wizualnej. Logo jest w kolorze białym z czerwonymi/bordowymi akcentami. Symbolika kolorów (szczególnie w połączeniu z hasłem, o którym za chwilę) jest prosta – czerwony oznacza zagrożenie, sprzyja zwróceniu uwagi na coś istotnego dla naszego bezpieczeństwa…

Dodatkowo mamy właśnie hasło: NIE PŁAĆ ZDROWIEM ZA URODĘ. Gdyby taka „naklejka” wisiała np. na bazarze, na którym znajdują się jakieś nielegalne stoiska manicure, podpisuję się obiema rękami!

Logo zostało jednak stworzone z myślą o wywieszeniu w (porządnym!) gabinecie kosmetycznym, czyli generalnie klientka wchodzi do salonu, widzi taki ostrzegawczy znak z hasłem Nie płać zdrowiem za urodę i… Ucieka! 😉 Może się uśmiechniesz, ale to jest zupełnie naturalna reakcja na taki „alarmujący” komunikat! 😉

Nie chcę iść w banały, ale choćby jakieś niebieskie dłonie z napisem „stawiamy na bezpieczeństwo” byłyby zdecydowanie lepszym wyborem. Zaznaczam, że myślałam nad tym 2 sekundy.

„Ostrzegawcza żaba” jako logo dla akcji edukacyjnej – bardziej ok, ale nad powieszeniem tego na ścianie we własnym salonie, mocno bym się zastanowiła…

Ok kończę się już znęcać nad tym biednym stworzeniem i przechodzę do uwag zdecydowanie bardziej merytorycznych.

Sposób przyznawania żab – na jakiej podstawie można otrzymać wyróżnienie?

W regulaminie akcji zamieszczonym na profilu Głównego Inspektoratu Sanitarnego na Facebooku (tu możesz zobaczyć w oryginale, dodatkowo poniżej osadziłam ten post), czytamy:

1. Proszę o przesłanie zdjęć salonu/ gabinetu kosmetycznego. Zdjęcia powinny pokazywać cale wnętrze salonu/ gabinetu, jego standard i ogólny wygląd oraz inne szczegóły pokazujące co najmniej: urządzenie do sterylizacji narzędzi, jednorazowe narzędzia (i/lub inne urządzenia zapewniające bezpieczeństwo i higienę), narzędzia do pracy/ wykonywanych zabiegów, toaletę dla klientów, stanowiska pracy. Do zdjęć należy dołączyć krótki opis działalności. Zdjęcia proszę przesyłać na: (tu adres mailowy blogerki będącej twarzą akcji).

2. Jeśli na podstawie oceny zdjęć, salon wydaje się spełniać zasady higieny i bezpieczeństwa), przesyłamy państwu logo z Żabą, które ma mobilizować do trzymania najwyższych standardów jakości, czystości i bezpieczeństwa. Należy je wydrukować i powiesić.

3. Posiadanie logo z żabą nie wyklucza jednak kontroli sanepidu, który może w każdym momencie zweryfikować czy na pewno te standardy jakości są spełnione.

4. Zastrzegamy sobie fakt że mimo, iż salon został oznaczony „żabą” nie jest równoznaczne z otrzymaniem certyfikatu od sanepidu oraz nie jest potwierdzeniem odbycia dokładnej kontroli wykonanej przez pracowników sanepidu. „żaba” oznacza, że salon jest pewien zapewnienia wysokiej jakości, odpowiada za bezpieczeństwo i zapewnia wysoką jakość usług.

5. Warunkiem możliwości oznaczenia salonu żabą jest ponadto powieszenie planu higieny w salonie, jaki zostanie przesiany wraz z logiem akcji.
(…)

Co budzi moje wątpliwości?

No i teraz w punktach sprawy, które budzą moje wątpliwości:

  • Czy weryfikacja standardów higieny na podstawie zdjęć jest wiarygodna? Nie do końca, przecież zdjęcia można odpowiednio zaaranżować…
  • Skoro weryfikacja na podstawie zdjęć jest niewiarygodna, to po co w ogóle ją przeprowadzać?
  • W artykule piszę o „certyfikacie”, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. „Logo z żabką” no ok, ale ktoś zbiera zgłoszenia, weryfikuje je i w odpowiedzi przyznaje, no właśnie co? Logo? Jak można przyznać logo? Cały mechanizm „przyznawania” żabki sugeruje, że jest to właśnie coś w rodzaju certyfikatu, dyplomu, choć twórcy wyraźnie odcinają się od tej nazwy…
  • To może (żeby nie napisać „z pewnością będzie”) wprowadzać w błąd – klientka może pomyśleć, że gabinet oznaczony takim logo przeszedł jakąś weryfikację i jest bezpiecznym miejscem. Oczywiście w regulaminie mamy wyjaśnienie, ale klientka, która widzi logo na ścianie w salonie, nie ma przecież wiedzy na ten temat.
  • W regulaminie jest sporo zapisów, które informują, że „akcja z żabą” nie jest tym, czy może się wydawać… Skoro ryzyko niewłaściwej interpretacji dostrzegają nawet twórcy akcji, to naprawdę ciężko nie zadać pytania: PO CO albo dlaczego właśnie w takiej formie?

I jeszcze:

  • Z regulaminu wynika (?), że całą akcję „weryfikacji” przynajmniej koordynuje (czy również przeprowadza – nie wiadomo) blogerka. Sama jestem blogerką, więc nie chcę nikomu umniejszać z tego powodu, ale oficjalna akcja Głównego Inspektoratu Sanitarnego chyba jednak powinna być przeprowadzana w ramach tej instytucji, np. przez oddelegowanego do tego celu pracownika. Przesyłanie zgłoszeń na adres (jakby nie patrzeć) prywatnej osoby, wydaje się cokolwiek dziwne.

Żaba w wersji 2.0, czyli jak to lepiej zorganizować?

Żeby nie było, że tylko marudzę, powiem, jak moim zdaniem można było to lepiej zorganizować. Oczywiście to tylko luźny przykład, który na pewno wymagałby dopracowania, niemniej jednak taki tryb „przyznawania żab” miałyby zdecydowanie większy sens.

  1. Gabinet, który chce dostać wyróżnienie, zgłasza się do swojego sanepidu z informacją, że jest (w skrócie) super lub że wypełnia jakieś zdefiniowane wcześniej konkretne wytyczne i w związku z tym chce żabę, czy inne stworzenie…
  2. Sanepid sprawdza historię kontroli w tym gabinecie, czy np. przez 3 ostatnie lata nie było żadnych naruszeń.
  3. Pracownicy sanepidu przychodzą na kontrolę i weryfikują deklarację gabinetu. Albo wg zwykłych zasad, które obowiązują wszystkich, albo (lepiej) wg jakichś bardziej wyśrubowanych kryteriów, które wskazują na ponadprzeciętną troskę o higienę.
  4. Jeśli wszystko jest ok, gabinet dostaje żabę.
  5. Raz w roku kontrola jest powtarzana (może bez zapowiedzi?) i wszystko jest ponownie weryfikowane. Żaba zostaje lub jest odbierana, jeśli gabinet sobie „odpuścił”.
  6. Każdy sanepid ma na swojej stronie internetowej regularnie aktualizowany rejestr „przyznanych żab”, oczywiście z informacją, jakie wymagania musi spełnić salon, który posiada takie wyróżnienie.

No i kurcze… Nie można właśnie tak? Wtedy ta akcja miałaby zdecydowanie większy sens i pomogłaby REALNIE podnieść bezpieczeństwo świadczonych usług. Gabinety walczyłyby o „żabę”, bo to by z automatu oznaczało większe zainteresowanie klientek. Obecność na liście wyróżnień sanepidu to solidny argument, którym można przekonać klientkę, aby przyszła właśnie do nas!

Ja wiem, że pieniądze, że w sanepidach pewnie brakuje pracowników, ale jak już coś robimy, to róbmy to porządnie! Jeśli naprawdę się nie da, to pozostańmy przy akcji edukacyjnej i nie wprowadzajmy oznaczeń, które nie świadczą o niczym istotnym z punktu widzenia realnego bezpieczeństwa, a niezorientowane osoby (nie każdy wertuje stronę Głównego Inspektoratu Sanitarnego) mogą zwyczajnie wprowadzać w błąd!

Skąd klientka ma wiedzieć, że aby uzyskać taki „certyfikat”, trzeba tylko przesłać zdjęcia? Widząc takie wyróżnienie może pomyśleć, że jest w 100% bezpieczna. Okazuje się, że to może być nie do końca uzasadnione…

A dorzucę jeszcze…

Sam fakt organizowania takiej akcji w momencie, w którym nie ma jeszcze uchwalonego Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowych wymagań sanitarnohigienicznych przy świadczeniu usług fryzjerskich, kosmetycznych, tatuażu i odnowy biologicznej jest co najmniej dziwny.

Wymagamy od gabinetów kosmetycznych i fryzjerskich, żeby dbały o bezpieczeństwo klientów, przestrzegały przepisów… Ups. Od 7 lat nie uchwalono nowych przepisów. Stare nie obowiązują od 7 lat. To by było na tyle.

A Ty co sądzisz o „żabiej akcji”? 😉 Daj znać w komentarzu!

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym
Tagi : slider
Anna Wydra-Nazimek - Gabinet od zaplecza
mgr kosmetolog, specjalistka do spraw marketingu i zarządzania w branży beauty. Właścicielka firmy NEZA Group zajmującej się doradztwem i wsparciem marketingowym dla firm działających w branży kosmetycznej oraz bloga Gabinet od zaplecza. Autorka kilku tysięcy artykułów publikowanych w najlepszych mediach branżowych, a także kilkudziesięciu e-booków na temat marketingu i zarządzania salonem beauty. Prywatnie żona i mama.

Dodaj komentarz

avatar