W internetowym wydaniu Newsweeka (klik) znajdziesz wywiad ze mną na temat nowych wytycznych sanitarnych i związanych z nimi wątpliwości, niejasności. Pytano mnie również o aktualną kondycję branży beauty i prognozy na przyszłość.

Poniżej cała rozmowa, dostępna również na stronie Newsweeka.

(dla formalności dodam, że zadawane mi pytania w ostatecznej wersji zostały nieco zmodyfikowane)

Elżbieta Turlej: Właśnie mija tydzień od odmrożenia branży beauty. Do salonów wrócili fryzjerzy, kosmetyczki. I ich klienci. Wszyscy stosowali się do nowych zasad?

Anna Wydra-Nazimek: Na stronach Ministerstwa Rozwoju opublikowano wytyczne dla gabinetów kosmetycznych i salonów fryzjerskich. Dla osób prowadzących takie obiekty bezpieczeństwo klientów jest kwestią absolutnie priorytetową, dlatego większość z tych zaleceń nie jest dla nas nowością – stosujemy je już od wielu lat.

Wytyczne nie są jednak obowiązującym aktem prawnym, a jedynie zaleceniami, co zresztą podkreśla współpracujący ze mną mecenas Marek Koenner. Jeśli chodzi o konkretne przepisy, to 16.05, czyli tak naprawdę na dwa dni przed powrotem do pracy, opublikowano rozporządzenie, w którym znajdziemy tylko jeden, zresztą bardzo kontrowersyjny zapis związany z wytycznymi. Chodzi o to, że od 18.05 praca w salonie jest dopuszczalna, pod warunkiem zapewnienia, aby w lokalu, w którym jest prowadzona ta działalność, przebywali wyłącznie obsługiwani klienci oraz obsługa. Tutaj pojawia się istotny problem.

Co w sytuacji, w której z usług salonu chce skorzystać osoba starsza, która wymaga pomocy, np. w poruszaniu się? Czy dziecku, które korzysta np. ze strzyżenia, nie może towarzyszyć rodzic? Przecież w tym ostatnim przypadku są to osoby wspólnie zamieszkujące. Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego w rozporządzeniu znalazł się akurat tylko taki zapis.

Fryzjerzy i kosmetyczki są zdezorientowani?

Tak, w zaleceniach jest sporo niejasności, nad czym ubolewamy, bo zależy nam, żeby w trosce o najwyższe standardy bezpieczeństwa stosować się rzetelnie do wszystkich zaleceń. Mamy jednak bardzo różne salony (oferta, metraż), różne specjalności – wytyczne nie uwzględniają tego w wystarczającym stopniu.

W zaleceniach sanitarnych mamy np. taki zapis: „zaleca się rezygnację z serwowania napojów”. Zaleca się, ale nie mamy nakazu, zatem co zrobić, jeśli klientce chce się pić? Czy nie możemy podać jej małej butelki z wodą albo zrobić kawy, jeśli np. salon dysponuje profesjonalną wyparzarką? Przecież to w pełni bezpieczne.

Z czym jeszcze branża ma kłopot?

Inny przykład to masaż. Otwarcie salonów zajmujących się masażem jest przewidziane na czwarty etap „odmrażania gospodarki”. Wiele kosmetyczek pyta mnie, czy może wykonywać zabiegi, których jednym z elementów jest masaż, np. zabiegi pielęgnujące skórę twarzy lub wyszczuplające.

Niestety bardzo ciężko otrzymać odpowiedzi na te i mnóstwo innych pytań. Dodzwonienie się do sanepidu jest mocno utrudnione, a nawet jeśli się to uda, to osoby w różnych miastach często dostają sprzeczne wskazówki.

Zmieni się krajobraz branży? Znikną małe saloniki, a duże umocnią się i rozrosną? A może w grę wejdzie duża ilość mobilnych?

Sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ mnóstwo salonów nadal czeka na rządowe wsparcie. Niektórzy przez 2 miesiące nie otrzymali jeszcze ani grosza, a w tym czasie musieli opłacać czynsz, wynagrodzenia dla pracowników i mnóstwo innych stałych opłat. Mimo pozwolenia część osób nadal nie wróciło do pracy, bo ich żłobek czy przedszkole w dalszym ciągu pozostają zamknięte. Ceny środków do dezynfekcji i artykułów jednorazowych nadal są dużo wyższe niż jeszcze kilka miesięcy temu…

Jak pani myśli, ile salonów przetrwało? Ile padło?

Myślę, że prawdziwe rozmiary konsekwencji przestoju poznamy dopiero za kilka miesięcy. Obecnie klienci chętnie korzystają z usług otwartych w końcu salonów. Pytanie, jak sytuacja będzie wyglądała za miesiąc, dwa. Tego w tej chwili chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Większym łatwiej przetrwać?

Teoretycznie większym powinno być łatwiej, ale czy salon, który zatrudnia 10 pracowników, jest w stanie przygotować się na sytuację, w której żadna z tych osób przez dwa miesiące nie zarobi ani złotówki? W naszych realiach to bardzo trudne. Warto dodać, że pierwsze opcje rządowej pomocy nie przewidywały wsparcia dla firm zatrudniających więcej niż 9 pracowników lub firm założonych np. przed 1 lutego. Kryteria były stopniowo rozszerzane, ale wiele firm tego po prostu nie doczekało.

Czy przetrwali najsilniejsi z oszczędnościami, a może pomysłem na biznes?

Oszczędności są bardzo ważne, ale niestety wiele salonów ich po prostu nie ma. Składa się na to wiele czynników, np. krótka obecność na rynku, niskie ceny usług, ale też zwykłe życiowe sprawy. Pamiętajmy, że salony kosmetyczne to bardzo mocno sfeminizowana branża. Dla wielu właścicielek jednoosobowych działalności ciąża i pierwsze miesiące macierzyństwa to bardzo ciężki finansowo okres. Właściciele salonów, którzy w okresie przestoju utrzymywali z klientami bliskie relacje, są obecnie w lepszej sytuacji.

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym