Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego w swojej pracy używasz rękawiczek? Jakie jest ich zadanie? Czy mają chronić Ciebie, czy może Twoje klientki? Kiedy je zakładać, a kiedy zdejmować? O tym w dzisiejszym wpisie.

Rękawiczki to taki mały gadżet – z jednej strony bardzo potrzebny, do drugiej strony fajnie wygląda i dodaje nam sporo punktów za profesjonalizm. Nie mam zamiaru dyskutować o zasadności zakładania rękawiczek do pewnych zabiegów – to jest sprawa niepodlegająca jakimkolwiek negocjacjom. Warto jednak zastanowić się czy rękawiczki mają chronić mnie czy klientkę?

Funkcja 1 – nie pobrudzić się

W pracy kosmetyczki i kosmetologa pojawia się sporo „brudzących” zabiegów. Czasami warto założyć rękawiczki, chociażby po to, żeby się nie pobrudzić. Nie zwalnia nas to oczywiście z konieczności zachowania innych zasad higieny (mycie, dezynfekcja, sterylizacja) – ot takie ułatwienie, żeby nie domywać godzinami dłoni z wyjątkowo „upartych” kosmetyków.

Funkcja 2 – zrobić wrażenie

Trochę to głupie, ale fakt jest faktem – lubimy gadżety. Nie wiem czy lubisz program Galileo i czy widziałaś akurat ten odcinek, ale podzielę się z Tobą ciekawymi wnioskami płynącymi z eksperymentu, który przeprowadzili twórcy programu. W skrócie: ludzie ubrani w mundury budzące zaufanie lub kojarzące się z określonym zawodem (policjant/strażnik, robotnik) robili różne dziwne rzeczy – prosili o wykonywanie rozmaitych poleceń, zabierali przedmioty, które do nich nie należały itd… Ludzie nie dziwili się i nie protestowali. Może ze strachu, może z nieśmiałości, ale fakt jest faktem, że obecność munduru sugerowała uprawienia danej osoby do wykonywania określonych czynności. Podobnie jest z rękawiczkami, które uważane są głownie za atrybut lekarzy. Jeśli pracujesz w rękawiczkach budzisz większe zaufanie i budujesz swój wizerunek profesjonalisty (warto je zakładać w obecności klientki).

Funkcja 3 – zabezpieczyć siebie

WZW, HIV, grzybica… Te słowa wywołują ciarki na plecach każdej osoby pracującej w gabinecie. Chyba nie zaskoczę Cię stwierdzeniem, że każdą klientkę, która korzysta z Twoich usług powinnaś traktować jak nosiciela śmiertelnej choroby? Nie chodzi o to, żeby wzywać dziwnych ludzi w kombinezonach rodem z filmów katastroficznych, ale żeby uświadomić sobie, że tak naprawdę każdy może być źródłem groźnych zakażeń. Jeśli nie zachowasz należytych środków ostrożności, prędzej czy później trafisz na osobę z mniej lub bardziej poważną chorobą. Pamiętaj, że nie każda osoba, która zaraża wygląda na chorą. Właśnie dlatego takie same zasady bezpieczeństwa stosujemy w odniesieniu do wszystkich klientów. Jeśli się (odpukać) czymś zarazisz, w związku ze swoją pracą będziesz miała dodatkowo na sumieniu zdrowie kolejnych klientek, które będą miały z Tobą bezpośredni kontakt. Naprawdę aż tak bardzo lubisz ryzyko?

Funkcja 4 – zabezpieczyć klienta

Ten tekst nie powstał bez powodu. Wiesz dlaczego go napisałam? Stałam w kolejce w sklepie mięsnym – obsługiwały dwie osoby. Klientka przede mną poprosiła o wędlinę, na mnie też za chwilę przyszła kolej. Może powinnam zainterweniować – pewnie tak, ale nie miałam odwagi. Osoba obsługująca Panią przede mną miała rękawiczki, a jakże! I tymi oto rękawiczkami wytarła kapiący nos (sezon przeziębień), a następnie zabrała się do pakowania wędliny. I tu pojawia się pytanie – po co tej osobie rękawiczki? Żeby nie śmierdzieć mięsem, czy może po to, żeby nie dzielić się z klientami bakteriami i wirusami? Przytoczony przeze mnie przykład dotyczy oczywiście sklepu mięsnego, ale wystarczy wejść na jakiekolwiek forum kosmetyczne, żeby czerpać garściami z podobnych przypadków. 

Warto sobie uświadomić, że rękawiczki nie służą tylko ochronie własnego zdrowia, ale również zdrowia klientek. Przypomnij sobie ile razy, np. podczas zabiegu manicure kichnęłaś, kasłałaś, podrapałaś się, odebrałaś telefon, sięgnęłaś po notes… Amerykańscy naukowcy, którzy uwielbiają wszystko badać, wielokrotnie już udowodnili, że na przedmiotach codziennego użytku, takich jak np. telefon znajduje się więcej groźnych bakterii niż w regularnie sprzątanej toalecie!!! Dlaczego więc Twoje klientki masowo nie chorują i nie umierają? Ano oczywiście, żeby doszło do zakażenia musi wystąpić wyjątkowo rzadki splot kilku okoliczności. Ktoś musi te zarazki zostawić, Ty je nieświadomie dotkniesz w rękawiczkach, Twoja klientka akurat będzie miała drobne zranienie, drobnoustroje dostaną się wprost do rany, a układ immunologiczny Twojej klientki nie da sobie z nimi rady. Pewnie mało prawdopodobne, ale niektórym się zdarza i ich życie później naprawdę nie wygląda wesoło…

Po co ryzykować? Mam nadzieję, że pod tym tekstem znajdę całą masę komentarzy w stylu „bez przesady, przecież to oczywiste”, „każdy profesjonalista tak robi” itd… Wiem, że znaczna większość z Was ma świadomość czyhających na nas i na nasze klientki zagrożeń. Jeśli jednak uda mi się uświadomić choćby jednego początkującego adepta kosmetyki, uznam to za swój duży sukces! 🙂


Jak u Was z rękawiczkami? Pilnujecie, żeby je zmieniać w przypadku nagłej i „niebezpiecznej” przerwy w pracy? Do jakich zabiegów bezwzględnie używasz rękawiczek, a które wykonujesz bez nich?

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym