Gabinet od zaplecza

Jakie zabiegi mogą wykonywać kosmetyczki i kosmetolodzy, a jakich nie – ten temat regularnie rozgrzewa całe środowisko. Dziś mam dla Ciebie naprawdę solidny konkret, mianowicie wyrok sądu! Jesteś ciekawa, jak sąd wypowiedział się na ten temat?

Przeczytaj rozmowę z radcą prawnym, byłym sędzią, dr nauk prawnych Markiem Koennerem, który od lat broni kosmetyczki i kosmetologów w sprawach sądowych.

Kluczowy dla kosmetyczek i kosmetologów wyrok sądu!

Będziemy mówić o procesie, który Marek ostatnio doprowadził do szczęśliwego dla swojej klientki (właścicielki gabinetu kosmetycznego) zakończenia.

Klientka Marka została oskarżona, że w związku z wykonywaniem zabiegów z kwasem hialuronowym (w uproszczeniu) „wchodzi w rolę” lekarza i w związku z tym popełnia przestępstwo! Zaznaczam PRZESTĘPSTWO – czyli sprawa karna. Marek wygrał. Mamy już pisemne uzasadnienie wyroku i właśnie o tym dziś porozmawiamy.

Zanim przejdziemy do meritum, wspomnę tylko, że wspólnie z Markiem napisaliśmy 3 książki na ten temat. Zdarzały się krytyczne głosy, dlatego tym bardziej cieszymy się z tego wyroku, który potwierdza, że wiedza, którą Wam przekazujemy, jest zgodna z prawem!

Jeśli ten temat jest dla Ciebie ważny i chcesz wiedzieć, jak to wygląda od strony prawnej – bez zakłamań, z którymi często mamy do czynienia w mediach, zerknij do opisu tych materiałów:

Ok przejdźmy do tego, co interesuje Cię najbardziej, czyli wyroku sądu!

O co chodziło w tej sprawie?

Gabinet od zaplecza: Marku, zacznijmy od wyjaśnienia, o co chodziło w tej sprawie? Kto, kogo, za co itd.?

Marek Koenner: Moja Klientka została najpierw wezwana na Policję w celu złożenia wyjaśnień w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa z art. 58 § 2 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, czyli o czyn polegający na tym, że

podlega karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku osoba, która bez uprawnień udziela świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób oraz ich leczeniu, a dodatkowo robi to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej albo wprowadza w błąd co do posiadania takiego uprawnienia.

Sprawa została zainicjowana wskutek złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Sanepid po przeprowadzonej kontroli w gabinecie mojej Klientki.

Na szczęście już na tym etapie Klientka się ze mną skontaktowała i podjęliśmy próbę wyjaśnienia, że zaszło właściwie nieporozumienie, bo żadnych takich działań, czyli polegających na świadczeniach zdrowotnych, moja Klientka nie dokonuje.

Wnieśliśmy stosowne dowody w postaci dokumentów, a także o przesłuchanie świadków.

Niestety Policja nie dała się przekonać i złożyła wniosek o ukaranie do sądu, który wydał na posiedzeniu niejawnym wyrok nakazowy, od którego następnie się odwołaliśmy i doszło do rozprawy. A właściwie do dwóch rozpraw, po których sąd wydał wyrok.

Na jakiej podstawie sanepid złożył doniesienie na właścicielkę gabinetu?

Czyli sanepid złożył doniesienie na Policję, że Twoja klientka wykonuje zabiegi z kwasem hialuronowym, choć nie jest lekarzem i w związku z tym popełnia przestępstwo, czy dobrze rozumiem?

To było istotą zawiadomienia Sanepidu, czyli fakt, że moja Klientka, nie będąc lekarzem, dokonywała zabiegów z użyciem kwasu hialuronowego.

Powiedzmy jeszcze może, dlaczego sanepid złożył takie doniesienie? Czy coś poszło nie tak? Był jakiś problem, powikłanie itd.?

No właśnie chodzi o to, że nie doszło do żadnej szkody, do żadnego powikłania ani w ogóle do żadnego zgłoszenia ze strony z kolei jakiejś klientki czy klienta mojej Klientki jako oskarżonej.

Czyli nie było mowy o żadnych uchybieniach sanitarnych, błędach, powikłaniach itd. Po prostu Twoja klientka wykonywała zabiegi z kwasem hialuronowym?

Nawet więcej, kontrola nie stwierdziła żadnych uchybień i uznała wdrożone przez moją Klientkę procedury higieniczne za spełniające wszelkie wymogi prawne. Jedyne, do czego przyczepiła się kontrolująca, która zresztą później przed sądem zeznawała w charakterze świadka, to fakt, że moja Klientka wykonywała te zabiegi. No i przed sądem na sali rozpraw za bardzo nie umiała tego wyjaśnić.

Myślę, że warto wspomnieć jeszcze o Twojej klientce, bo po zapowiedzi tego artykułu pojawiały się takie pytania. Czy to była kosmetyczka, kosmetolog?

Nie była to kosmetyczka ani kosmetolog. Moja klientka ma inne wykształcenie wyższe zdobyte na uczelni medycznej, prowadzi gabinet kosmetyczny. Nie jest lekarzem. Więcej niestety nie mogę powiedzieć ze względu właśnie na specyficzną sytuację tej klientki. Obowiązuje mnie tajemnica zawodowa – gdybym powiedział więcej, ktoś mógłby ją zidentyfikować.

Nie miało to jednak większego znaczenia dla sprawy, ponieważ sąd rozpatrywał kwestię, czy osoba niebędąca lekarzem może wykonywać takie zabiegi. W uzasadnieniu wyroku sąd zresztą powoływał się na znany mu spór środowiska medycznego i kosmetycznego.

Sprawa była więc rozpatrywana w kontekście zabiegów wykonywanych przez osobę prowadzącą gabinet kosmetyczny, wykonującą konkretny zabieg i niebędącą lekarzem.

Co zdecydował sąd i jak to uzasadnił?

Myślę, że nakreśliliśmy sprawę, pora na konkrety. Co zdecydował sąd?

Zanim może dojdziemy do wyroku, powiem, jak przebiegła kluczowa rozprawa, na której przesłuchiwani byli świadkowie, czyli pani kontrolująca oraz szef lokalnego sanepidu.

Otóż nie byli oni w stanie wyjaśnić, na czym opierają swoje twierdzenia o tym, że kosmetyczka lub kosmetolog nie mogą wykonywać tych określonych zabiegów, a także, dlaczego nie mogą naruszać ciągłości tkanek ludzkich.

Powtarzali znane na pewno Twoim Czytelniczkom argumenty. Zawsze wskazuję, że nie ma żadnych podstaw prawnych do takich twierdzeń. O tym rozmawialiśmy też w naszych książkach. Po prostu przed sądem to wszystko zostaje zweryfikowane. No chyba że się nie bronimy czy nie korzystamy z profesjonalnej pomocy prawnej.

Wracając zatem do sprawy, sąd uniewinnił moją Klientkę.

Jakie było uzasadnienie wyroku?

Sąd w pierwszej kolejności wskazał na pewne błędy proceduralne ze strony Policji, ale one miały wtórne znaczenie. Sąd uznał nawet zeznania urzędników z Sanepidu za wiarygodne w tej części, w której mówili, że nie było żadnych zastrzeżeń co do stanu higieny w gabinecie mojej Klientki ani co do wdrożonych procedur, jak również że nie stwierdzono żadnej skargi od klientki gabinetu. No bo czemu nie uznać tych zeznań, w których wskazano samą prawdę.

Natomiast sąd w uzasadnieniu wyroku wprost zawarł polemikę z tezami zaprezentowanymi przez tychże świadków odnośnie rzekomego braku uprawnień mojej Klientki do wykonywania zabiegów z użyciem kwasu hialuronowego – przez osobę, która nie jest lekarzem, ale przecież nie wykonuje świadczeń zdrowotnych.

Co więcej, świadkowie z Sanepidu nie byli w stanie wyjaśnić pojęcia wyrobów medycznych, twierdzili wręcz, że aby wykorzystywać jakiekolwiek wyroby medyczne, to trzeba być lekarzem. To było po prostu niepoważne.

Zacytujmy może kluczowy fragment:

Zabiegi, jakie w ramach prowadzonej działalności wykonuje obwiniona, w tym z wykorzystaniem kwasu hialuronowego, są zabiegami estetycznymi, kosmetycznymi. Nie polegają one bowiem w żadnych razie na diagnozie, leczeniu, profilaktyce chorób, a jedynie na swego rodzaju „poprawianiu” czy też „upiększaniu” urody, tym samym nie stanowią „świadczeń zdrowotnych”, o których mowa w art. 58 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i dentysty. Są to zabiegi mające wymiar oraz skutek jedynie, zewnętrzny, wizualny.

Sąd na kanwie przedmiotowej sprawy dostrzega konflikt zarysowujący się pomiędzy lekarzami a przedstawicielami innych zawodów zajmujących się wykonywaniem zabiegów kosmetycznych. Środowisko lekarskie twierdzi bowiem, iż zabiegi z zakresu zaawansowanej pielęgnacji są zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy, zaś kosmetolodzy wykonują zabiegi, do których nie są uprawnieni. Kosmetolodzy z kolei wskazują, iż posiadają odpowiednią wiedzę, kompetencję i kwalifikacje by wykonywać te zabiegi. 

Powyższe kwestie nie zostały jednakowoż wprost uregulowane w przepisach prawa. Jednakże podkreślić należy, że w obecnie obowiązujących systemie prawnym brak jest przepisów prawa, które de facto zabraniałby wykonywania zabiegów estetycznych z wykorzystaniem kwasu hialuronowego przez osoby niebędące lekarzami przy przyjęciu jedynego słusznego założenia, że tego rodzaju działanie nie stanowi udzielania świadczeń definiowanych jako świadczenia zdrowotne – co jest oczywistym. Skoro zatem zabiegi wykonywane przy użyciu kwasu hialuronowego nie stanowią świadczeń zdrowotnych w rozumieniu powołanych powyżej definicji ustawowych, w konsekwencji nie muszą być wykonywane przez osoby będące lekarzami.

Czy istnieją przepisy zakazujące kosmetyczkom i kosmetologom wykonywania upiększających zabiegów z pogranicza kosmetologii i medycyny estetycznej?

Z uzasadnienia jasno to wynika, pisaliśmy też o tym szeroko w e-booku Inwazyjne zabiegi estetyczne – kto może je wykonywać?, ale myślę, że w kontekście licznych, nierzetelnych przekazów medialnych, warto to jeszcze podkreślić.

Czy istnieją jakiekolwiek przepisy zakazujące kosmetyczkom i kosmetologom wykonywania zabiegów z kwasem hialuronowym, mezoterapii, zabiegów laserowych, peelingów chemicznych itd., czyli ogólnie mówiąc, zabiegów z pogranicza kosmetologii i medycyny estetycznej?

Absolutnie nie ma takiego zakazu. Aczkolwiek muszę tu zastrzec, że nie ma definicji pojęcia medycyny estetycznej, dlatego osobiście – w uproszczeniu oczywiście, w książkach wyjaśniamy to szerzej – wolę rozróżniać zabiegi na kosmetyczne, czyli dokonywane na osobach zdrowych w celu poprawienia urody od zabiegów leczniczych, czyli dokonywanych na osobach chorych w celu ratowania zdrowia.

Czy w takim razie każdy może robić wszystko, w związku z czym rzeczywiście należy się obawiać o bezpieczeństwo potencjalnych klientów?

Nigdy dość powtarzania, że nie obowiązuje zasada: co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zawsze trzeba przygotowanym do wykonywanych zabiegów, trzeba się kształcić, pilnować procedur, informować klientki o zabiegach szczegółowo i odbierać od nich zgody (zgody są najważniejsze!). No i w kontekście tej sprawy znowu: wdrożyć i stosować procedury higieniczne. Błąd się może zdarzyć, ale trzeba być do niego przygotowanym, a wtedy łatwiej będzie nam się obronić w trudnej sytuacji.

Specjalistów, którzy posiadają stosowne wykształcenie i doświadczenie oraz chcą pracować odpowiedzialnie, odsyłam do naszego e-booka Jak się zabezpieczyć przed roszczeniami klientek?, w którym można znaleźć kompendium wiedzy na temat odpowiedzialnego i bezpiecznego wykonywania zabiegów estetycznych.

Projekt ustawy o wyrobach medycznych – czy mamy się czego obawiać?

Marku, kolejna sprawa, która rozgrzewa nasze środowisko do czerwoności, to projekt Ustawy o wyrobach medycznych, który został opublikowany kilka dni temu. Napisałam na ten temat obszerny artykuł (klik). Czytelnicy pytali również o Twoje zdanie na ten temat. Czy mamy się czego obawiać?

Myślę, że na chwilę obecną większy problem mają producenci czy dystrybutorzy wyrobów medycznych, których mogą dotknąć poważne ograniczenia co do reklamowania własnych produktów.

Co do kosmetologów i kosmetyczek nie widzę na chwilę obecną większych zagrożeń. Chciałbym jednak rozwinąć i doprecyzować jedną z zamieszczonych przez Ciebie informacji.

Który fragment masz na myśli?

Chodzi mi o fragment:

W tej chwili (w mojej skromnej opinii) wygląda to tak:
• jest rozporządzenie unijne, które nas nie dotyczy,
• jest projekt ustawy krajowej, który też nas nie dotyczy.

Moim zdaniem to nieco zbyt duże uproszczenie. Zarówno rozporządzenie unijne, jak i ustawa, która wkrótce wejdzie w życie, dotyczą również każdego użytkownika wyrobu medycznego w tym sensie, że musi pilnować, czy dany wyrób został dopuszczony do obrotu i czy spełnia wszystkie wymogi wynikające z tych aktów prawnych.

Pamiętajmy o słynnej sprawie z implantami piersi, która co prawda dotknęła lekarzy, ale nie jest to w mojej ocenie wyłącznie problem producenta, ale również osób, które użyły przy swoich zabiegach tych właśnie implantów.

Natomiast w samym projekcie ustawy pojawia się jedno konkretne potencjalne zagrożenie, o którym zresztą napisałaś, a mianowicie ryzyko, że rozporządzenie Ministra Zdrowia, które prawdopodobnie zostanie wydane w oparciu o delegację zawartą w art. 46 ust. 1 projektu ustawy, będzie zawierało tak skonstruowane wymagania lub ograniczenia dotyczące dystrybucji, wydawania, stosowania lub warunków używania danej grupy rodzajowej wyrobów, w tym wymagania dotyczące kwalifikacji użytkowników, że ostatecznie utrudnią lub uniemożliwią kosmetyczkom, lub także kosmetologom wykonywanie konkretnych zabiegów przy użyciu określonych wyrobów medycznych.

Pełna zgoda. Podsumowując: w tej chwili wiemy niewiele, nic nam bezpośrednio nie zagraża, ale została otwarta pewna furtka, która w przyszłości może nam narobić naprawdę sporo kłopotów.

Na pewno trzeba pilnować tego tematu i jak pojawi się projekt rozporządzenia MZ, wtedy zareagować i działać na rzecz racjonalnych przepisów.

Teraz muszę wskazać na podstawowe zasady tworzenia prawa – a mówię to również do tych, którzy w różnych programach telewizyjnych cieszą się już, że tylko lekarze będą mogli wykonywać wszystkie zabiegi. Pierwsza zasada jest taka, że Minister w rozporządzeniu nie może wyjść poza to, do czego zostaje uprawniony na mocy tej delegacji. Może uregulować tylko tyle i aż tyle, na co pozwala mu ten art. 46 ust.1 projektowanej ustawy.

Druga zasada jest tak, że rozporządzenie nie może tworzyć obowiązków lub zakazów dla konkretnych osób – to można zrobić wyłącznie w ustawie. Czyli jeżeli nie ma tu żadnego konkretnego ograniczenia (podkreślając, że wciąż jest to projekt, w którym mogą zostać naniesione zmiany), to znaczy, że rozporządzenie nie może go niejako stworzyć.

No ale to nie znaczy, że nasi prawotwórcy będą się idealnie do tych zasad stosowali – trzeba ich pilnować, na ile się da. Wracamy tu też do działania różnych organizacji, które muszą tu wykazać się szczególną czujnością i aktywnością. Teraz – żeby ustawa nie była gorsza, niż jest. I później – żeby rozporządzenie miało właściwy kształt.

Sanepid wysyła do salonów „straszące” pisma – czy jest się czego obawiać?

Korzystając z okazji, że „mam Cię na linii”, chciałabym zapytać o jeszcze jedną sprawę. W ostatnich tygodniach przez branżowe fora przetacza się fala screenów pism z sanepidów (wysyłanych do właścicieli salonów) z informacją, że pewnych zabiegów nie powinni oni wykonywać. Zacytujmy może fragment, bo w większości przypadków te pisma brzmią identycznie:

W związku z pojawiającymi się informacjami na temat wykonywania w gabinetach kosmetycznych zabiegów mających charakter zabiegów medycznych, Państwowy Powiatowy inspektor Sanitarny w (miasto) informuje, że:

zabieg kosmetyczny jest zabiegiem, którego celem powinno być zarówno usuniecie zeszpeceń powstałych w wyniku wypadków czy chorób, jak również uzyskanie konkretnego efektu estetycznego, poprawy urody i wyglądu. Zabieg ten nie powinien mieć wymiaru medycznego, decydującego o jego kwalifikacji jako świadczenie zdrowotne.

Wykonywane w gabinetach kosmetycznych zabiegi takie jak: zabieg mezoterapii igłowej, osocze bogatopłytkowe — Wampirzy Lifting, dożylne wlewy, nici liftingujące itp., należy traktować jako świadczenie zdrowotne (def. Art. 2 pkt 10 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej Dz.U. z 2018 r., poz. 2190) wykonywane przez podmiot wykonujący działalność leczniczą, na podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 3 listopada 2004 r. w sprawie wykazu zabiegów i czynności polegających na pobraniu od pacjenta materiału do badań laboratoryjnych (Dz. U. Nr 247, poz. 2481) oraz rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 28 lutego 2017 r. w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego (Dz. U. z 2017 r., poz. 497).

Technicy usług kosmetycznych, jak również absolwenci kierunku kosmetologia nie uzyskują uprawnień do samodzielnego udzielania świadczeń zdrowotnych/medycznych.

W związku z powyższym w sytuacji stwierdzenia nieprawidłowości i po dokonaniu analizy sytuacji faktycznej i prawnej, w ramach świadczonych usług kosmetycznych lub odnowy biologicznej, organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej mają obowiązek podejmować właściwe czynności nadzoru jak dla podmiotów wykonujących świadczenie zdrowotne, jak również zawiadamiać właściwe organy, w tym organy dochodzeniowo-śledcze, działające na podstawie kodeksu postępowania karnego.

Co o tym sądzisz?

No tak, to wciąż ten sam problem, z którym mierzyłem się w omówionym na wstępie procesie. Ale nie tylko – we wszystkich procesach, czyli również w tych, gdzie mamy do czynienia z jakimś powikłaniem czy wręcz błędem w sztuce i klientka gabinetu dochodzi jakichś roszczeń albo skierowała sprawę do sądu karnego, muszę wykazywać, że nie były to zabiegi medyczne, a osoba, na której były dokonywane, była zdrowa. Oczywiście najlepiej jak mam na to dowody na piśmie, ale nie zawsze jest tak dobrze.

Myślę, że Czytelniczki mogą skorzystać choćby z tej naszej rozmowy i przedstawić argumenty, jakie wskazał sąd, który przecież wyraźnie uznał prawo osób niebędących lekarzami, a będących wykształconymi kosmetyczkami czy kosmetologami, do wykonywania zabiegów kosmetycznych również takich, o których mowa w tym piśmie. Bo przecież mówimy o podobnych zabiegach. Może za wyjątkiem dożylnych wlewów – tu trzeba by zbadać, o jakich wlewach mówimy i raczej nie powiedziałbym, że każdy może ich dokonywać.

Dodam jeszcze, że takie pisma są wysyłane od dawna. Jeśli ktoś chciałby się do tego merytorycznie ustosunkować, to do e-booka Problemy prawne w gabinecie beauty – poradnik kryzysowy jest dołączony wzór odpowiedzi na właśnie takie pismo.

Marku dziękuję Ci bardzo za rozmowę i gratuluję wygranej w sądzie!

Dziękuję!

Dowiedz się, jakie masz uprawnienia, jak pracować zgodnie z prawem i jak się zabezpieczyć na wypadek problemów!

Wykorzystaj doświadczenia Marka, które wspólnie zgromadziliśmy w trzech książkach – wspominałam o nich na początku artykułu:

W sklepie znajdziesz również PAKIETY z tymi pozycjami w bardzo atrakcyjnych cenach!

Zwiększaj swoją wiedzę – pracuj świadomie i bezpiecznie! Zamiast nierzetelnych przekazów medialnych, postaw na wiedzę, która jak widzisz, ma potwierdzenie w praktyce sądowej!

podrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznympodrecznik marketingu i zarządzania gabinetem kosmetycznym
Tagi : slider
Anna Wydra-Nazimek - Gabinet od zaplecza
mgr kosmetolog, specjalistka do spraw marketingu i zarządzania w branży beauty. Właścicielka firmy NEZA Group zajmującej się doradztwem i wsparciem marketingowym dla firm działających w branży kosmetycznej oraz bloga Gabinet od zaplecza. Autorka kilku tysięcy artykułów publikowanych w najlepszych mediach branżowych, a także kilkudziesięciu e-booków na temat marketingu i zarządzania salonem beauty. Prywatnie żona i mama.

Dodaj komentarz

avatar